Piknik1906 napisał(a):

|
Jestem jednak zadeklarowanym liberałem gospodarczym i zawsze trudno mi przejść obok socjalistycznych przekonań.
|
Jako liberał gospodarczy pewnie znasz pojęcia takie jak wartość rynkowa, ekwiwalentność świadczeń, różne kategorie interesariuszy i odpowiadające im różne poziomy ryzyka.
Tak w skrócie.
No więc powiedzmy sobie szczerze - obie emisje akcji "kibicowskich" nijak nie miały się pod względem rzeczywistej treści transakcji, podobnie jak większość pozostałych akcji crowdfundingowych.
Akcje, które kupowaliśmy po 100 zł sztuka nie były warte nawet 1% tej ceny. 5% kapitału spółki, emitowane za 4 mln zł oferowane były w momencie, w którym był problem ze znalezieniem kupca na 100% wyemitowanych akcji za złotówkę + wzięcie problemu na siebie. Kolejne 5% rok później, emitowane po tej samej cenie (100 zł sztuka) oferowane było w momencie, w którym trio kupowało akcje za 1 gr sztuka + zwolnienie akcesoryjnego zabezpieczenia rzeczowego przy pozostawieniu wierzytelności pożyczkowej jako takiej.
Innymi słowy - ci, którzy obejmowali nowe akcje dostawali gadżety wirtualne skrajnie nieproporcjonalnie wartościowe do tego, co dawali. Dostawali niewiele więcej niż certyfikat do zawieszenia na ścianie i teoretyczne prawo do udziału w walnym, bo już prawo do informacji o spółce okazało się tylko ściemą.
Podobnie było w przypadku innych gadżetów, takich jak koszulka linia życia, tyle że relacje ceny do otrzymywanych gadżetów nie były aż tak drastycznie duże. Ale nigdy tam nie było ekwiwalentności. Nawet akcje karnetowa była na tej zasadzie, że karnety kupowali też ludzie, którzy nie planowali wykorzystywać wejścia na mecze czy to częściowo, czy wręcz w ogóle. (edit) A realną wartość karnetów poznaliśmy dopiero wtedy, kiedy ludzie zaczęli zwracać uwagę na to, co dostają w zamian - czyli w tym sezonie - domagając się znaczących obniżek i osiągając wielkości sprzedaży znacząco niższe od tych w akcji karnetowej.
Zawsze to były akcje zbierania kasy, a nie normalny zakup, na który nikt w okolicznościach rynkowych przy takiej relacji cena - wartość towaru/usługi by się nie zdecydował.
Cytat:
|
Po drugie finansowanie długiem to takie samo finansowanie jak każde inne.
|
Nie jest. Tutaj przechodzimy do kwestii różnic w kapitale własnym i obcym. Finansowanie długiem (kapitałem obcym) w ekonomii jest traktowane zupełnie inaczej niż finansowanie właścicielskie (kapitałem własnym) między innymi dlatego, że ląduje w zupełnie innym miejscu w hierarchii zaspokojenia. Znajduje to pełne odzwierciedlenie w regulacjach prawnych i praktyce rynkowej. Cienka kapitalizacja (hybryda, w której właściciele finansują długiem, nie wkładami) nie jest traktowana jako stan oczekiwany.
Cytat:
|
Jak ktoś kupi akcje za milion, to je posiada. Jak ktoś udzieli pożyczki na milion to ma wierzytelność.
|
O ile kupi za milion akcje warte milion. Jeśli ktoś za milion kupi akcje warte tysiąc, to posiada akcje warte tysiąc, a nie milion.
Cytat:
|
Jeśli firma zarobi kiedyś milion to ten pierwszy wypłaci sobie ten milion jako dywidendę. Ten drugi z kolei zwróci sobie pożyczkę.
|
Ten pierwszy może sobie wypłacić ten milion dopiero jeśli firma zarobi milion. Ten drugi może sobie zwrócić pożyczkę w każdej chwili, kiedy firma ma na koncie ten milion, nawet jeśli przynosi straty. Z odsetkami. Na tym polega różnica w ryzyku między inwestorem właścicielskim a inwestorem finansowym. Zaspokajają się z zupełnie innej kategorii strumieni pieniężnych. Są to inwestycje na krańcowo innym poziomie ryzyka uzyskania zwrotu.
Cytat:
|
Ten pierwszy ma też dodatkową opcję sprzedania tych akcji komuś za milion. Jak firma tego miliona nie zarobi to obydwaj są tak samo stratni.
|
Pożyczkodawca w każdej chwili może uruchomić egzekucję z tego miliona i wyobraź sobie, że ani sąd, ani komornik nie zapytają czy spółka zarobiła ten milion przy ściąganiu należności.
Cytat:
|
No to może, żeby to ustawić w jakiejś perspektywie porównamy to z darowizną jaką dał klubowi Błaszczykowski grając za darmo?
|
No ale jak za darmo? Skoro akcjonariusze otrzymywali (warte grosze) akcje, to Kuba otrzymywał (warte 500 zł) wynagrodzenie. Jaka gra za darmo według Twoich kryteriów? Przecież dostał "coś w zamian".
Chyba, że już rozumiesz, że tego się tak nie ocenia.
I tak dalej.
Takie są fakty.