Piknik1906 napisał(a):

Po pierwsze jedynymi osobami, które coś klubowi dają są członkowie Socios (składki), osoby, które na różne cele przekazywały darowizny, Ci którzy kupowali całkiem bezwartościowe gadżety wirtualne w pandemii oraz osoby, które pracują dla klubu (czy to bezpośrednio, czy w Socios czy w innej tego typu organizacji) bez wynagrodzenia.
Ja jestem kibicem. Wspieram klub. Ale jak kupuję karnet to nie twierdzę, że coś dałem bo mam za to wstęp na mecz. Jak kupuję koszulkę to ją mam w domu, a jak kupowałem akcje to mam je do dzisiaj. Jak ktoś tego nie rozumie to powinien się zastanowić czy na pewno po wizycie w Multikinie, zobaczeniu filmu i zjedzeniu popcornu ma prawo obwołać się darczyńcą Multikina.
|
Idąc twoim tokiem rozumowania to Socios należy skreślić z listy "osób, które coś klubowi dają", bo ta organizacja otrzymuje jednak za swoje "dawanie" coś w zamian, tak samo jak szarzy niezrzeszeni kibice kupujący bilet otrzymują możliwość obejrzenia meczu. A jest to m.in. Skybox, którego roczne wynajęcie wynosi ok. 200 tys. zł jak nie więcej, reklama na koszulce zespołu, też liczona w setkach tysięcy zł oraz inne mniejsze usługi jak np. możliwość uczestnictwa w prezentacji nowy koszulek czy osobistej audiencji z władzami klubu co może być tylko sferą marzeń kibica szaraczka, kupującego tylko bilet na mecz Wisły.
Siłą każdego klubu są właśnie ci szarzy kibice którzy kupują ten bilet, koszulkę czy zimną kiełbaskę. Ja na przykład nigdy nie kupię nic "piłkarskiego" ze sklepu stowarzyszenia TS Wisła, ponieważ uważam kupowanie ponoć "gorszych" wyrobów ze sklepu SA za formę finansowania drużyny piłkarskiej. To samo tyczy się obecności na stadionie. W obecnych czasach ludzie mają możliwość obejrzenia meczu w bardziej komfortowych warunkach niż na stadionie, a jednak wykładają za 1 mecz większe pieniądze niż wyłożyliby za miesiąc abonamentu na kilka światowych lig i potem mierzą się od lat z prozaicznymi problemami typu kolejki, kiepski katering, brak papieru i mydła w WC czy jak na ostatnim meczu z deszczem zacinającym na trybuny, bo zdemontowano niegdyś daszki na stadionie.
Twoje porównanie meczu do wizyty w Multikinie jest kompletnie nietrafione, ponieważ idąc do kina możesz wybrać sobie dowolny film wysokiej jakości i wyjdziesz z tego kina w pełni usatysfakcjonowany. Chodzenie na mecze Wisły to co innego, tu już nie masz wyboru, od 2012 nie uraczysz tu widowisk hollywoodzkich, a ostatnio na Reymonta dostaniesz tylko kino klasy B. I potem wracasz do domu z poczuciem niedosytu, jednak przychodzisz kolejny raz, wykładasz pieniądze za bilet, bo kochasz ten klub.
Przywiązanie do Wisły i kupowanie biletów czy koszulek przez kibiców to nie jest zwykła transakcja ale coś więcej i to właśnie ci zwykli kibice, a nie darmowi wolontariusze którymi nasz klub lubi obsadzać stanowiska, "coś dają klubowi". Darmowi pracownicy robią to dla osiągnięcia przyszłej korzyści czyli stałego zatrudnienia, kibice Wisły kupują koszulki i bilety przez przywiązanie i miłość do klubu.
Piknik1906 napisał(a):

No to może, żeby to ustawić w jakiejś perspektywie porównamy to z darowizną jaką dał klubowi Błaszczykowski grając za darmo? I nawet jeśli uznamy, że bierzemy pod uwagę tylko dwa sezony to jest to kwota idąca w miliony, które mógł zarobić podpisując kontrakt gdzie indziej. Jażdżyński kiedyś mówił, że w pierwszym roku (za czasów Obidzińskiego) miał na Wiśle drugi etat. Królewski podobno sam programuje niektóre systemy, żeby je utrzymać przy życiu. O ile pamiętam na okrągło fundował jakieś bilety, karnety, szaliki itp. On też zaczął całą akcję wrzucając kilkadziesiąt tysięcy na początek (nie pamiętam dokładnej kwoty).
Ich firmy też chyba nie biorą wynagrodzenia, a obsługa IT czy usługi marketingowe tanie nie są. Nie da się tego z zewnątrz uczciwie policzyć, ale nasze Trio co by o nim nie mówić w kontekście zarządzania klubem, w swoich działkach do tanich nie należy. Absolutnie bym się nie zdziwił gdyby kwoty ich darowizn były jednak większe od darowizn kibiców. A na pewno są porównywalne.
To oczywiście nie to samo - oni od 2020 wspierają swoją firmę (choć duża część tych darowizn poszła w ciemno w 2019). Ale mówienie, że bawią się wyłącznie za cudze jest po prostu nieuczciwe. A mówimy tylko o wkładach bezpośrednich. Ktoś bardziej skrupulatny zacząłby szacować ich wkład w wygenerowane przychody - sądząc z wypowiedzi sponsorów wręcz kluczowy wkład Błaszczykowskiego.
|
Podstawowe pytanie brzmi czy jakikolwiek klub na świecie zaproponowałby wiekowemu i wiecznie kontuzjowanemu Jakubowi Błaszczykowskiemu kontrakt. W 2019 może tak, w 2021 z pewnością nie.
Tylko że Jakub Błaszczykowski zdecydował się wrócić do Wisły już w październiku czy listopadzie 2018 roku o czym dowiedzieliśmy się z mediów, co potwierdził to potem sam Błaszczykowski. Nie wiem za ile chciał wtedy grać w Wiśle, ale efekt był taki że zamiast podpisać kontrakt jako zawodnik, po zawirowaniach w klubie na przełomie 2018-19, za pożyczkę w wysokości ok. 1 mln zł został zarządcą klubu, a po roku za 2,5 tys. zł nabył akcje Wisły i został współwłaścicielem klubu.
Błaszczykowski sportowo już niewiele dawał klubowi w sezonie 2020/21 - 3 mecze w pierwszej 11, 13 z ławki. Jako prezesa Wisły mianował swojego brata Dawida, mającego bardzo kiepskie CV (asystent wuja Jurka w Rakowie, potem zarządzał firmą wuja i brata oraz fundacją brata). Brat Dawid zatrudnił w Wiśle niemieckiego trenera, który nazwał kolegę Jakuba "gównianym zawodnikiem", a samego Jakuba odesłał do CLJ. W efekcie stracił pracę i zatrudniono ciepłą kluchę ze Słowacji, którą zastąpił wkrótce wujek Jurek, doprowadzając Wisłę do spadku i później lokując klub w połowie tabeli Fortuna I ligi, przed swoją dezercją.
Wypada przytoczyć też słowa byłego zawodnika Wisły - Lukasa Klemenza, który powiedział że w szatni Wisły z Błaszczykowskim bywało dziwnie: "Piłkarze czasem lubią ponarzekać, powiedzieć, co myślą. I kiedy Kuby nie było w szatni, robili to z większą odwagą. Kiedy wchodził, wypowiedzi od razu stawały się bardziej stonowane. Każdy uważał, żeby nie powiedzieć czegoś niewłaściwego".
Biorąc pod uwagę powyższe należy sobie zadać pytanie: czy Błaszczykowski grając za darmo pomaga bardziej sobie czy Wiśle? Ja uważam, że od 2020 gdy został współwłaścicielem Wisły i bardzo obniżył swój poziom sportowy, będąc jednocześnie wiecznie kontuzjowany i bawiąc się dalej w piłkarza pomaga bardziej sobie niż Wiśle.
Tyle o Błaszczykowskim. Co do Jażdzyńskiego i Królewskiego, to przed wejściem w Wisłę obaj byli anonimami. Bycie właścicielem Wisły to duży prestiż i obaj zyskali dzięki temu wielką rozpoznawalność, szczególnie Królewski przez swoją ekscentryczność i od 4 lat jego aktywność medialna kręci się głównie wokół Wisły. Nawet jego żona została gwiazdą social mediów, gdzie kibice Wisły tytułują ją per "szefowa". To samo Jażdzyński, gdy Wisła grała w Ekstraklasie nigdy nie zapominał pojawić w sieci by pochwalić się nowym transferem do klubu czy teraz koszulkami Wisły zaprojektowanymi przez firmę zarządzaną przez jego partnerkę życiową.
Tak więc myślę, że obaj panowie i ich partnerki życiowe chyba nie narzekają na estymę jaką daje im władanie takim klubem jak Wisła Kraków. A że ich firmy wykonały jakąś usługę dla Wisły za darmo? Nie widzę w tym nic niesamowitego, sami to zlecili i chyba zdążyli się tym pochwalić skoro o tym mówisz. Właściciel poświęcający swój czas i zasoby na klub piłkarski którym wkłada? Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, jest to rzecz normalna.
Problem jest inny, ci właściciele poświęcają niestety za mało swoich zasobów na potrzeby takiego klubu jak Wisła. Co więcej zasoby obecnych właścicieli, które ofiarują Wiśle wystarczają tylko na 10 miejsce Fortuna I ligi. Wniosek z tego jest tylko jeden. Trio zarządzające Wisłą musi jak najszybciej oddać klub w ręce ludzi gotowych poświęcić więcej swoich zasobów na Wisłę, czyli najlepiej pieniędzy, bo właściciel musi dofinansowywać swój klub.
Gdy trio wchodziło do Wisły celem było dokończenie sezonu, uratowanie bytu w lidze i znalezienie inwestora/ów, których stać na prowadzenie takiego klubu w Ekstraklasie. W międzyczasie triu chyba za bardzo spodobało się rządzenie klubem i trochę się zasiedzieli w Wiśle, przecenili swoje możliwości, podjęli szereg nietrafionych decyzji, Błaszczykowski skompromitował się forsując opcję rodzinną, zbyt pochopnie uwierzyli w to że są w stanie zarządzać takim klubem w Ekstraklasie bez konkretnego wsparcia finansowanego. Teraz wypada mieć tylko nadzieję że nie "zajebią" swojej ostatniej misji w Wiśle, nie będą stawiać zaporowych cen za akcje klubu i za symboliczną kwotę oddadzą Wisłę ludziom mającym środki by finansować klub, co sprawi że drużyna powalczy na wiosnę o awans do Ekstraklasy.