|
Tak, jak wspomniano powyżej, jest ZNACZNIE gorzej niż na początku 2019.
Po pierwsze wtedy byliśmy wspierani przez praktycznie całe środowisko (poza garstką czyli tymi z drugiej strony łąki). Bo byliśmy postrzegani jako WIELKA MARKA, którą dla dobra polskiej piłki ratuje się po tym, jak była zawłaszczona przez kolejnych oszustów, a na koniec zwykłych kryminalistów. Oczywiście niby to byli nasi kibice, no ale jednak to byli ci źli chuligani, przestępcy, bojówkarze itd. Już mniejsza z tym, że to nie jest zerojedynkowe, ale wtedy opinia środowiska była właśnie taka, że to jest zerojedynkowe:
Wielka Marka Wisła Kraków ratowana przez całą piłkarską społeczność, na zasadzie wielkiego ruchu, zrywu itd., by z rąk oszustów, bandytów i kryminalistów oddać ją w ręce ratowników, robiących to społecznie (Leśnodorski) i oddających Wisłę w ręce ich legend (Błaszczykowski), którzy też do tego dokładają, robią to bezinteresownie bla bla bla
Skala poparcia społecznego, skala poparcia w naszym ruchu kibicowskim, miejsce w ekstraklasie, mimo długów, całkiem niezła kadra (mimo wszystko), to był jednak ogromny kapitał.
A co mamy dziś?
Brak miejsca w ekstraklasie, kadra rodem ze śmietnika (może przesadzam, ale w porównaniu z tamtą tak właśnie jest), OBOJĘTNOŚĆ LUB IRYTACJA ze strony środowiska piłkarskiego (tak, to jest niestety najważniejsze - całą tą energię wywaliliśmy na śmietnik) i coraz większa irytacja we własnym środowisku, a co gorsza brak zaufania do kogokolwiek z ratowników czy "legend".
I to jest dużo bardziej dobijające niż to, czy mamy 10 milionów mniej czy więcej długu.
ROZTRWONILIŚMY GIGANTYCZNY KAPITAŁ SPOŁECZNY. Owszem, nadal mamy mnóstwo kibiców i sympatyków w skali ogólnopolskiej, ale zaufanie do marki Wisła dramatycznie spadło, ba, pojawiła się obojętność. Bo już nie jesteśmy zawłaszczani przez bandytów i oszustów, tylko jesteśmy nieudacznikami, których na dno ciągną własne "legendy"...
|