Ja na Baltę nie mogę patrzeć.
On jest jedyny.
Wygrywa każdą główkę.... tylko, że zawsze po wygranym pojedynku piłka ląduje u przeciwnika. Jest w tym niezawodny. Chyba lepiej jakby je przegrywał, bo przeciwnik przynajmniej czasem by się pomylił, a Balta wydaje się bezbłędny w tym aspekcie

W dodatku w samej końcówce mi znowu ciśnienie podniósł głupią stratą...
Szot oprócz tego, że jak zwykle się przewracał o własne nogi i symulował to zagrał całkiem nieźle. Byłem zaskoczony. Skrobański też rozegrał niezłe zawody, tutaj już nie byłem zaskoczony, bo na to liczyłem.
Fernandez dwa gole, a mógł mieć ze 4.
Zagłębie więcej atakowało, my byliśmy dużo konkretniejsi. Stwarzaliśmy bardzo dogodne okazje po kontrach.
Rodado może i nie zagrał porywająco, ale asysta przy drugiej bramce - ciasteczko.
Basha znowu słabo, za wolno, niedokładnie i niechlujnie.
Generalnie Zagłębie chciało grać, ale brakowało im jakości. Poza świetnym strzałem Pawłowskiego (obrót w stylu Lewego) to te ich szanse były raczej efektem chaosu i afery, a nie dobrej gry.
Czy tylko mi się wydaje, że mimo piękna bramki to strzał był do wyjęcia (trudny, ale możliwy do obrony), tylko Broda troszkę się źle ustawił i przez to nie miał szans. To był taki lekki lobik i nie przy samym słupku, tylko bliżej środka. Ale spoko, poza tą akcją to mi się Broda podobał. Biegański też takie wpuszczał. Strzał był bardzo dobry, trudny do wyjęcia, ale moim zdaniem nie niemożliwy. Po prostu minimalny błąd w ustawieniu się zadecydował, że Broda nie dał sobie szansy na paradę.
Jak obejrzę powtórkę to to zweryfikuję, bo widziałem bramkę tylko raz.
Fajnie było wreszcie wygrać.