krysztal napisał(a):

|
Gdyby to był jeden mecz,dwa to może można by było to tak tłumaczyć ale w naszym przypadku to po prostu reguła.I nie chodzi tylko o brak sił od 60 minuty.My już na drugie połowy wychodzimy jakbyśmy prowadzili 3 bramkami.Problem zaczyna się zaraz po przerwie a może nawet w szatni
|
To tylko fragmencik wypowiedzi. Chwilę zacytowałem również fragment artykułu z czasów Hyballi.
Może zabrzmi to trochę za mocno, ale niektórzy piłkarze po prostu nie są nauczeni ciężkich treningów. Z tego, co wiemy, Hyballa stawia bardzo mocno właśnie na przygotowanie fizyczne. Zresztą jeśli chce się zakładać natychmiastowy pressing, to trzeba dużo biegać. Bardzo często sprintami. Ostatnie spotkania pokazują, że Wisła biega mnie od rywali i na mniejszej intensywności, a będąc słabiej przygotowanym fizycznie i podchodząc wyżej, prosi się o kłopoty.
Wisła Kraków jest ostatnio właśnie karcona przez rywali. Dla przykładu z Zagłębiem przebiegła tylko kilometr mniej (to niedużo), ale o 15 sprintów mniej. Z Wartą niby przebiegła prawie cztery kilometry więcej, ale było to o 20 sprintów mniej. To nam daje ponad 300 metrów mniej przebiegniętych powyżej 25 km/h. To nie rozchodzi się po kościach. âBiała Gwiazdaâ traci większość bramek właśnie w drugiej połowie. Ponad dwa razy więcej niż w pierwszej połówce. Żadna inna drużyna nie traci tak często bramek w ostatnim kwadransie jak właśnie Wisła. Tak straciła punkty z Wartą, a można było także powalczyć z Zagłębiem.
Peter Hyballa oczywiście powtarza monotonnie, że pracuje nad tym. Spoko, pozostałe cztery mecze mają znikome znaczenie. Wisła jest utrzymana. Jego zadaniem jest budować drużynę na następną kampanię. Czy to robi? W ostatnich sześciu meczach zdobyła tylko trzy punkty. Zamiast grać coraz lepiej, wygląda to coraz gorzej.
Tak więc to reguła od dawna. Nie wynika jednak z braku chęci, a głównie jakości sprowadzanego przez nas szrotu. Jeśli dodamy do tego, że nie potrafimy grać w defensywie, wszystko układa się w logiczną całość. Nie spadlibyśmy w poprzednim sezonie z ekstraklasy, nawet z Brzęczkiem, gdybyśmy tak łatwo nie tracili bramek, robili tyle prezentów przeciwnikom.