|
Mecz beznadzieja, znów gramy do 60 minuty i koniec.
Sobolewski odpowiadał z defensywne SFG, po których dzisiaj w zasadzie straciliśmy oba gole... No i nie wiem jak mam to odebrać?
1. Albo że za Brzęczka Sobol miał mniej obowiązków i mógł się bardziej na tym elemencie gry skupić niż obecnie?
2. Wszystko to pic na wodę i fotomontaż, a kwestia osrania Brzęczka spodoba się kibicom więc Sobol powiedział to co wydało mu się "zagraniem pod publiczkę"
Colley widać, że jeszcze nie zgrany i po kontuzji.
Fernandez już drugi mecz z rzędu bardzo irytujący... Karnego wywalczył i trafił? Super! Oby tak dalej! Ale oprócz tego masa strat i bezsensownych podań a w dodatku brak ruchów do piłki i ciągłe szukanie faulu i SFG.
Rodado chyba dostosował się poziomem do tzw. "ligowego dżemiku".
Na duży plus brak na ławce/murawie Szywacza i Balty bo może w końcu ktoś przejrzał na oczy że po prostu się nei nadają... W sumie jak i pozostałych około 20 piłkarzy...
Jeżeli ktoś wspominał informację dotyczącą tego iż Dyja jest trenerem odpowiadającym za przygotowanie fizyczne zawodników już tłumaczę.
Zawodnicy są przygotowani na 60 minut z uwagi na przygotowanie kondycyjne w oparciu o wykorzystanie zasobów na maksymalne użycie potencjału w oparciu o tzw. sprint. Co za tym idzie na 2 sprinty przypadające na odległość 100 metrów zawodnik potrzebuje około 10 minut przygotowania organizmu razem z regeneracją.
Dyja nie potrafi przygotować piłkarzy na mecz, czyli wydarzenie trwające 90 minut rozłożone na rozmaite cykle składające się na sprinty, nagłe zmiany kierunku biegu oraz cykl pracy sprint-trucht-sprint zatem zmiana tempa pracy. Potrafi ich przygotować na to co potrafi według tego co sam trenował, czyli przygotowanie zawodników pod kątem biegów sprinterskich.
Są to całkowicie różne i dwa zupełnie przeciwstawne przygotowania piłkarzy do wysiłku jakiemu mają być poddani. Na obecnym etapie przygotowania zawodników Wiślacy na niemal 90% nie wytrzymali by kondycyjnie całego meczu, ale w biegach sprinterskich wygrali by w stosunku 10-1 w zestawieniu ze swoimi odpowiednikami na pozycjach z drużyny przeciwnej.
Niestety lecz Dyja również nie przyłożył ręki do świetnego wysiłku naszej kadry pod wodzą Brzęczka we Francji, ponieważ zawodnicy byli na ogół przygotowani przez swoje kluby na mecze, a Dyja odpowiadał jedynie za tzw. podtrzymanie obciążenia treningowego. Oczywiście nie mógł też przedobrzyć z wysiłkiem, zwłaszcza mając na uwadze niektórych graczy co mieli rozegrane ponad 45 spotkań w jednym sezonie. Ostatnimi na przestrzeni 10 lat, którzy wbrew pozorom potrafili przygotować piłkarzy na pełne 90 minut w moim odczuciu byli Jordi Jordar (za Ramireza), Robin Adriaensen (za Hyballi) oraz Wojciech Żuchowicz.
Wyglądamy dramatycznie w tym aspekcie, a musimy wziąć pod uwagę że zawodnicy łapią kontuzję na treningu gdzie nikt wówczas głośno o tym nie pisze. Urazy stricte mięśniowe jakich doznali Pereira, Łasicki czy Żyro są związane z przeciążeniem treningowym i brakiem odpowiedniego przygotowania pod kątem rozgrywania meczu. To że nabawili się urazu w trakcie meczu to jest normalne jeśli weźmiemy pod uwagę to że piłkarze są na treningu/siłowni eksploatowani pod kątem innego rodzaju wysiłku stawów i mięśni.
|