krysztal napisał(a):

|
To jest kolejny kamyczek do ogródka zarządzających w Wiśle.Rzucanie na różne eksponowane stanowiska ludzi zasłużonych dla klubu którzy niestety nie mają kompetencji by te funkcje sprawować.Nikogo nie należy obrażać i wyzywać ale też trzeba wziąć poprawkę na to co się na naszych oczach odpierdala.Ja nie mam problemu z legendami tylko niech ich nikt nie wpierdala na minę dając fuchy do których się nie nadają bo potem właśnie oni obrywają rykoszetem za nieudolne zarządzanie ludżmi przez prezesów i właścicieli
|
Tu leży pies pogrzebany.
To, że "swoich", zwłaszcza tych zasłużonych, się szanuje i nie obraża, to wiadomo.
Ale też wystawiając ich na stanowiskach, do których się nie nadają, robi się im krzywdę przez to, że średnio ogarnięta człowiek wie czym to się może skończyć. W efekcie zamiast ten, kto taki bezsensowny ruch zrobił, dostaje ten, kto sobie na stanowisku nie radzi.
Daleki jestem od tego, żeby uznawać, że "legendy" nie powinny mieć miejsca w klubie. Wprost przeciwnie, powinny być honorowane i wykorzystywane dla dobra klubu i ich na maksa. Można im dać stanowisko honorowe, można im dać stanowisko nieeksponowane - może okaże się, że jednak mają predyspozycje i pójdą wyżej, jeśli nie, nie wpłynie to w istotny sposób na sytuację klubu. Ale bez sensu jest opierać na takich ludziach fundamentów działania klubu i to w kilku wrażliwych działach jednocześnie. Przynajmniej nie w naszej sytuacji - mamy za wiele do stracenia. Kiedy okazuje się, że jednak ktoś się nie nadaje - tracą na tym wszyscy.
Co do Sobolewskiego, to w tej sytuacji jedyny logiczny ruch, jeżeli - jak zakładam - i tak nie mieliśmy planu B. Ani teraz nie ma czasu na szukania byle kogo, ani nie ma pieniędzy, ani nowy trener nie dostanie żadnej realnej możliwości poprawy przed końcem rundy. Mogę się co najwyżej zastanawiać czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby dać mu umowę wyłącznie do końca rundy, ale tu on sam mógłby na to nie pójść.