|
Brzęczek dostał wystarczająco dużo czasu, aby w jakimś małym procencie zrehabilitować się za spadek.
Zamiast jakiegoś zalążka czegokolwiek jest coraz większa kopanina i notujemy lawinowy zjazd.
Sytuacja jest ANALOGICZNA do tej z zeszłego sezonu, gdzie moim zdaniem punktem kulminacyjnym był mecz z Płockiem (karny w kuriozalnych okolicznościach w 96 minucie plus dyskwalifikacja Fernandeza). Teraz mamy bliźniaczą sytuację: mecz od którego wszystko się posypało z Chrobrym (bramki z karnych plus to samo z Fernandezem). Wszystko wygląda dokładnie tak samo, piłkarze stracili jakąś tam pewność siebie, zgłupieli, a Brzęczek tak samo jak poprzednio nie potrafi mentalnie wpłynąć na postawę zawodników.
Można nie mieć taktyki , grac dziadostwo, ale z odpowiednim nastawieniem można się prześlizgiwać. Teraz nawet tego nie ma - nie dość, że nie ma gry to moralne są na DNIE.
Przy każdym trenerze miałem nadzieję w ciężkich chwilach, że nadejdzie przełamanie. Tak było z Stolarczykiem, Skowronkiem czy nawet Hyballą i Gulą - dość późno "dojrzewałem" do myśli WON...
Jak już Brzęczek został w 1 lidzie miałem również nadzieję, że poziom niżej z kilkoma zawodnikami z eklapy damy radyę, nie będzie chaosu w grze. Niestety ostatecznie po meczu z Chojniczanką NIE MAM JUŻ ŻADNYCH WĄTPLIWOŚCI, że Brzęczek może POZYTYWNIE wpłynąć na piłkarzy i wyprowadzić nas z kryzysu.
Raz się przegra, raz wygra, może do zimy mielibyśmy kontakt z czołówką na 5-6 punktów co w 1 lidze jest proste do odrobienia jak zacznie się punktować. Zima: jakieś transfery, powrót kontuzjowanych... ale NIE, NIE Z BRZĘCZKIEM... bo u niego raz się przegrywa i drugi, trzeci raz również.
Mental zero, już nawet nie piszę o grze bo wiadomo jak to wyglądało..
Im dłużej Brzęczek zostanie na ławce tym większą stratę bedziemy mieć do czołówki (oczywiście nie neguje obrony przed spadkiem...).
Trzeba postawić znów "pierwszy" krok i pogonić Brzęczka, a wraz z nim cały sztab medyczny.
Ostatnio edytowane przez LucjuszWielki : 01.10.2022 o godz. 22:47.
|