|
Inny trener z potencjałem na miejsca 3-6 po kolejnych dodatkowych transferach nie ukończyłby rozgrywek i zrzucałby winę na spisek.
Stal i Warta mogły tylko pomarzyć o nabytkach jakich Wisła dokonywała:
Frydrych grał w Lidze Mistrzów, Hanousek regularnie grał w Sparcie Praga, Skvarka gwiazda ligi słowackiej, Savić gwiazda ligi słoweńskiej.
Do tego Colley - zawodnik z akademii Chelsea, Cisse - gracz, który grał w Bundeslidze.
Dalej?
Fazlagić utalentowany, nadzieja macedońskiej piłki, sprowadzony za dość duże pieniądze jak na realia Ekstraklasy, podobnie Kuveljić. Fernandez w lepszej lidze greckiej strzelał bramki.
Plus transfery awaryjne - Citaiszwili z Dynama Kijów i Manu grający w Lidze Europy w barwach Ludogorca w rundzie jesiennej.
Do tego solidni obcokrajowcy (na papierze) - Żukow, Ondrasek, Poletanović, Hugi.
Solidny Polak Kieszek, który rozegrał około 300 gier w lidze portugalskiej, holenderskiej i w drugiej hiszpańskiej.
+
Jasio Kliment.
Kolosalna różnica w porównaniu do wiosny 2019 r., kiedy weteran Peszko ratował, bo nie miał kto grać i co się okazało?
Tamta Wisła była lepsza niż ta z sezonu 21/22 po wielu wzmocnieniach.
Najpierw jeden ananas Gula zawalił, potem drugi dobił Wisłę.
Spaść z kadrą na miejsca 3-6 to wyczyn. Brawo Jurek!
Guli się upiekło, bo wina w 99% spada na wujka.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 30.09.2022 o godz. 19:43.
|