Dyja namaszczony przez samego wujka Największego z Największych, Biedrzycki to mąż wnuczki legendy, a Urban jest niezatapialny. Od niepamiętnych czasów w Wiśle.
Taka gabinetowa wersja Boguskiego.
Aż się przypomina kultowy dialog z udziałem Bogusia Lindy:
https://youtu.be/Fdw8srN5Nzk
Układy się zmieniają, czasy się zmieniają, a Mariusz Urban trwa w Wiśle.
Zresztą ten fragment filmu najlepiej oddaje ostatnie lata w Wiśle.
Niby były zmiany, a dalej ci sami rządzą. Tylko inaczej określani.
Sami się śmieją, że zostali nazwani odnowicielami jak Zapasiewicz na końcu.