Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3598
Stary 23.09.2022, 11:05
s1mone napisał(a):Wyświetl post
Oczywiście, że się zaliczają. Przecież to właśnie napisałem? Skoro piszesz o bełkocie widocznie nie rozumiesz wypowiedzi.

Śmieszy mnie stwierdzenie, że dochód nie ma wpływu na splacanie dlugow i stwierdzenie, że po samym przychodzie łatwiej wyciągać wnioski niż znając dochód i przychód, bo to mi tu implikowano, a jako przykład podano... Państwową Spółkę Handlową.....
Ojejku, nie chce mi się, ale najwyraźniej będę musiał się rozpisać. Zacznijmy od podstaw - napisałeś, że
Cytat:
dochód jest bardzo ważny, bo pokazuje o ile zmniejszyliśmy dług
i tę nieprawdziwą tezę sprostowałem.

Oczywiście, w międzyczasie zmieniłeś tę tezę dwa razy, żeby nie przyznać, że się rąbnąłeś. Najpierw na wersję, że jak się wygeneruje zysk, to potem można go przeznaczyć na różne rzeczy, ale logiczne, że przeznacza się go na spłatę długu (też nieprawdziwą, ale mniej kontrowersyjną), a na koniec na to, że generowanie dochodu wpływa na możliwości zmniejszania zadłużenia (co do zasady prawdziwą, choć też należałoby ją doprecyzować).

Ja oczywiście rozumiem, że niektórzy tak mają, że potrafią dokonać przeróżnych wygibasów, żeby tylko nie przyznać "kurde, pomyliłem się", ale sam sobie odpowiedz na pytanie czy jednak może odległość między tym, do czego się "przyczepiliśmy" a tym, co na końcu udajesz, że bronisz jest jednak spora różnica.

No więc powtarzam - dochód nie pokazuje o ile zmniejszyliśmy dług. Ni cholery. To, o ile zmniejszyliśmy dług pokazuje bilans, który pokazuje stan zobowiązań na początku i na końcu okresu.

Z samego faktu pokazania w tym okresie dochodu lub nie - nie wynika dla stanu zobowiązań kompletnie nic, bo możliwe są tu wszystkie kombinacje, właśnie ze względu na "księgowy puryzm", czyli innymi słowy regulacje, według których ustala się pozycję wynik finansowy.

Cytat:
Dochód klubu jest ważniejszy niż przychód. O tym tu pisałem i takie są fakty. Więcej zysku = więcej dodatkowych pieniędzy w klubie = mniej długów.
Heh, to nie działa tak, że dochód powiększa magicznie przychód, tylko się w nim zawiera. Innymi słowy, niezależnie od tego czy ktoś pokaże zysk czy stratę, pula pod tytułem "przychody" zostaje taka sama.

Jest oczywiście korelacja między zdolnością(!) do generowania zysku a zdolnością(!) do spłaty zobowiązań. Tyle że pomiędzy zdolnością a faktycznymi liczbami jest milijon rożnych możliwości zależnych od decyzji i woli zarządzających oraz właścicieli.

Dochód z danego roku oczywiście można przeznaczyć na spłatę zobowiązań. Można go też przeznaczyć na pełno różnych innych rzeczy, mniej lub bardziej logicznych. Oprócz wspomnianych dywidendy i kiszenia na koncie można go rozpieprzyć na wynagrodzenia I drużyny. Można pomyśleć trochę bardziej i kupić za to zawodnika, który pozwoli się utrzymać. Można pokombinować i kupić talent młodzieżowej reprezentacji Burkina Faso z nadzieją, że za rok się sprzeda. On oczywiście może się okazać niewypałem, któremu trzeba płacić (generując stratę w przyszłości), może trzy razy zerwać więzadła, może też spaść lecąc samolotem nad Kanałem La Manche. Ale można też przeznaczyć na wpłatę własną na kupno lub budowę bazy treningowej - reszta na raty, no trudno... kurcze, ale wtedy... wzrosną zobowiązania!

Z samego faktu, że klub wygenerował w danym momencie zysk albo stratę nie wynika jeszcze także żaden wielki wniosek (w tym w zakresie jakości zarządzania klubem, o czym pisałeś wcześniej). Ogarnięta osoba te wnioski może wyciągać dopiero analizując to dlaczego i jak osiągnięte zostały takie wyniki.

Można osiągnąć zysk w najprostszy sposób - tniesz koszty I zespołu, zaliczasz ekstraklasę z budżetem 7 milionów złotych, spadasz, ale na koniec sezonu radośnie pokazujesz gwarantowane 10 baniek z ESA. Hura - s1mone cały w skowronkach, genialnie zarządzany klub, wypracował 3 bańki dochodu, na pewno w ten sposób zmniejszył długi. Ale że spadł? Że w przyszłym sezonie dostanie 1 bańkę z I ligi?

Możesz też wygenerować stratę budując bazę treningową za 30 baniek. Albo kupując Carlitosa. Albo zatrudniając takich piłkarzy, którzy pozwolą ci się utrzymać w ESA, w której w kolejnym roku zarobisz 15 baniek. Ale tutaj s1mone płacze - klub ma stratę, ci ludzie nie nadają się do niczego. Po co sobie zawracać głowę jakimiś księgowymi debatami?

Podstawowa sprawa jest taka, że czym innym jest zdolność do generowania zysku, a czym innym to, czy i dlaczego ten zysk został wygenerowany w danym okresie. Czym innym jest wygenerowanie zysku, a czym innym jego zagospodarowanie. Czym innym dla dochodu będzie spłata zobowiązań "handlowych", czym innym kredytów i pożyczek - ta sama spłata długów nominalnie może sprawić, że w obydwu przypadkach będziesz miał raz stratę, raz zysk. Czym innym spłata nadmiernych zobowiązań, a czym innym zarządzanie długiem, które czasem nawet zaleca zwiększenie stanu zobowiązań. Oraz milion innych przypadków, na podstawie których można się nauczyć, że przełożenie "Więcej zysku = więcej dodatkowych pieniędzy w klubie = mniej długów" po prostu się nie sprawdza.

Cytat:
Sprzedaż zawodników to nie sprzedaż towarów, zysk jest tu liczony w momencie sprzedaży zawodnika, a strata w momencie jego zakupu, nie jak w przypadku towarów, gdzie marża - koszty = zysk. W klubie przeplywy pieniężne w znacznym stopniu korelują z wynikiem finansowym i głupie przyklady Orlenu tego nie zmienią.
Jeśli masz problem z tym, że podałem pierwszą z brzegu spółkę, której wyniki finansowe chciało mi się sprawdzić, popatrz sobie na wyniki klubów piłkarskich. Na przykład Raków Częstochowa. Wyobraź sobie - sytuacja dokładnie taka sama, jak w Orlenie. Ale pewnie nakupili towarów do sklepu i to dlatego...

BTW - działalność klubów przez pryzmat wyników, w tym dla oceny zdolności spłaty zobowiązań, ocenia się wg podstawowych przychodów operacyjnych, zwłaszcza w Polsce. Który liczy się dokładnie tak samo, jak w przypadku wszystkich innych towarów i usług. Dlatego wszędzie oddziela się działalność transferową, która w rachunku wyników pokazywana jest inaczej jak obrót WNiP w ramach pozostałej działalności operacyjnej.

Cytat:
Jedyny mający znaczenie wyjątek to zaleganie z zapłatą za naszych zawodników przez obce kluby, ale zakładam że nawet jak kasy nie ma, to niedlugo będzie, bo nad wywiązywaniem się z umów czuwa UEFA. Może trochę naiwnie ale tak na to patrzę.
UEFA ma to gdzieś. To sprawdzają krajowe federacje przy okazji procesu licencyjnego i tyle. UEFA nie egzekwuje kasy transferowej, kluby sobie to muszą robić same. Jedyny przypadek, kiedy UEFA coś robi, to kiedy wisi komuś kasę za europejskie puchary i może ją bezpośrednio przekazać komuś innemu.
Odpowiedz cytując