Skąd mieliśmy wiedzieć, że rozsypie się Uryga, który poprzednie sezony rozgrywał od deski do deski

Ondrasek taka sama historia, po prostu pech, a nie kontuzja, którą z góry można było założyć.
Sam proces leczenia Urygi daje już pewne pole do spekulacji nt. jakości sztabu medycznego w Wiśle, bo umówmy się - ponad rok leczenia w przypadku zawodowego piłkarza zakrawa o kpinę.