wolfy napisał(a):

Tutaj jednak Brzęczek dowalił. Chciał grać otwartą piłkę juniorami z dobrze poukładanym zespołem, dał Baltę na ławkę przez co straciliśmy środek pola zupełnie.
Plewka dramat, marnuje się w pierwszej lidze, może wypożyczenie do drugiej? Ale i tak najgorszy mecz zagrał Wachowiak, drugi raz z rzędu.
|
Mam słabość do Wachowiaka z jednej przyczyny - to chyba jedyny piłkarz w całej kadrze, który potrafi szybko biegać. Może byłby lepszy na skrzydle? Co po raz kolejny prowadzi do pytania - dlaczego Wisła miałą jedną z najgorzej przygotowanych kondycyjnie, szybkościowo i wydolnościowo drużyn w Ekstraklasie a teraz także w I lidze?
Dla mnie głowną przyczyną porażek są: brak szybkości, przegrywane przebitki, a w trzeciej kolejności złe ustawianie się piłkarzy podczas akcji.
Cymes napisał(a):

|
Cóż, przynajmniej jest zabawnie, bo traktować tego wszystkiego poważnie i się wk*rwiać ja już nie mam zamiaru.
|
Stosowałem podobne podejście do momentu kiedy pod koniec kadencji Guli stwierdziłem, że jesteśmy głownymi kandydatami do spadku pomimo dość jeszcze wysokiego miejsca w tabeli.
Ten cały Moltenis miał oczywiście fatalne podania ale kilka razy ratował innym tyłki. To jego pierwszy mecz, może w przyszłości nauczy się naszego "systemu gry" i będzie podawał celniej albo przynajmniej walił po autach.
Mimo słabej gry pewni siebie i jazda bo my jesteśmy Wisła Kraków i mamy rozpierdalać. W imię Boże ciąć frajerów równo z trawą. A po meczach chodzić na kremówki.
Naszym motto: Panowie, kiełbachy do góry, rąbiemy ich w kakao! Siekać frajerów, do piachu z nimi! Wślizg, wślizg, wślizg!