|
Jest tak bo skład na papierze to nie wszystko, drużyny wchodzące często są bardziej zmotywowane, bardziej zapieprzają i jak trafią na przeciwników którzy nic nie muszą bo na wyniki przyjdzie czas, takich jak Wisła w zeszłym roku to ich leją, mimo, że potencjał umiejętności mają dużo słabszy. Żeby umiejętności mogły decydować to poziom zaangażowania musi być podobny. Nie wspominając o trenerze i chemii w zespole, która po awansie zawsze jakaś jest. Dlatego taki Radomiak potrafił być cały sezon w czubie i spuścić nas z ligi mimo, że wygrywaliśmy 2:0. Brzęczek pokazał, że nie potrafi nic sensownego stworzyć i to w warunkach kiedy trudno twierdzić, że mobilizacji nie było. Była, nie było za to pomysłu jak przełożyć chęci na dobrą grę i wygrywanie. Teraz też nie ma pomysłu, Bramka Rodado to jedyna strzelona po jakimś pomysłowym rozegraniu, a rozegraliśmy już 8 meczów w słabiutkiej pierwszej lidze... Wyniki jakie mamy w 80% zależą od szczęścia.
Natomiast co do spadkowiczów, przez ostatnie 20 lat mieliśmy 16 zespołową ekstraklasę w 40 000 000 kraju. W pierwszej lidze grają drużyny z potężnymi tradycjami, z dużych ośrodków, dlatego chętnych do awansu było wielu na niewiele miejsc. Z tego w jakimś stopniu wynikał problem awansu zaraz po spadku. Drugim wydaje się istotniejszym powodem był fakt, że z ligi spadały raczej drużyny najsłabsze potencjałem. Nie było takich frajerskich spadków jak nasz w zeszłym roku, dlatego nie mamy co się porównywać. To że taki Starzyński czy Gruszkowski są słabsi niż rok czy dwa lata temu to nie jest wytłumaczenie naszej sytuacji. To jest zarzut do funkcjonowania klubu w jego najistotniejszym aspekcie. Mamy po prostu problem w sztabie szkoleniowym, najszerzej rozumianym. Jeżeli to się nie poprawi to Rodado za chwile zmieni się w Klimenta.
Ostatnio edytowane przez Drozd : 28.08.2022 o godz. 14:09.
|