|
Mimo że cały czas trzymam kciuki za projekt "Wuja na trenera" to też nie widzę w tym człowieku żadnej perspektywy: żadnego fachu, żadnej charyzmy, żadnych umiejętności ponad wuefistę.
Owszem, widzę, że prowadzone przez niego drużyny ligowe dochodzą do jakiegoś poziomu taktycznego i jakiegoś zgrania, przede wszystkim w grze w środku pola, co sprawia, że czasami osiągają wyniki ponad stan, ale zawsze brak w tych drużynach przysłowiowego gryzienia trawy (czy "zapierdalania"), brakuje dynamiki, brakuje taktyki gry do przodu.
Owszem może się zdarzyć, że w pewnym momencie piłkarze Wisły osiągną indywidualne szczyty formy: Żyro zacznie biegać i strzelać z każdej pozycji, Młyńskiemu wszystko zacznie wychodzić, Balta okaże się najlepszym ŚP, a Duda wejdzie na jeszcze wyższy poziom, Rodado i Fernandez zaczną tworzyć duet na miarę Milik-Lewy, wrócą po kontuzjach Uryga, Ondrasek i Kuba i to od razu w super formie i zaczniemy lać wszystkich.
Nie będzie to jednak zasługa trenera.
Pozytywy tego, że Brzęczek jest u nas trenerem to, że: nie jest całkowitym amatorem, ma teoretycznie oparcie w jednym z współwłaścicieli, chociaż przykład Dawida pokazał, że jeśli chodzi o odstrzelenie kozła ofiarnego to Kuba nie ma żadnych sentymentów nawet w rodzinie.
I tyle.
Jestem przekonany, że jak Kuba znowu zajarzy, że "zajebał" pozbędzie się wuja bez cienia żalu.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|