|
Gry naszych zawodników w tym meczu prawie nie dało się oglądać. Mam poczucie, że to był jakiś rodzaj masochizmu. Niemal wszyscy zostawili w szatni myślenie, bieganie i determinację. Wyglądali tak jak Wisła w zeszłym sezonie, tylko do kwadratu. Jedyne pozytywy można powiedzieć o Rodado: ma możliwości, by zostać gwiazdą pierwszej ligi. Pozostali dziś dramat, a szczególnie Fernandez, który już drugi raz jako Wiślak zachowuje się skandalicznie na boisku. Czy on na pewno jest stabilny psychicznie?
Koszmarnie słaby był Niewiadomski, niczym tyczka, którą wszyscy objeżdżali jak chcieli. W ogóle nie wiedział jak się ustawiać i reagować. Zmieniający go Szot zagrał dokładnie tak samo koszmarnie.
Jaroch nie umie się ustawiać w kryciu: chowa się gdzieś za rywalem przy dośrodkowaniach, zamiast odcinać go od piłki, wybija futbolówkę głową przed pole karne zamiast do boku: co to ma być?
Plewka nie istnieje w ofensywie, Balta momentami w ogóle się wyłącza i też nie myśli, nie jest pod grą, dlatego zrobił idiotycznego karnego. Gruszkowski jest tak surowy technicznie, że aż oczy bolą, Żyro rusza się jakby miał na nogach jakieś odważniki...
Piłkarze nie potrafią wymienić między sobą dwóch, trzech celnych podań, tylko wszystko psują. To ma być zespół, który ma wrócić do ekstraklasy?
|