Moje małe podsumowanie.
Narzekam na Brzęczka, bo moim zdaniem nie ma on ani super warsztatu, ani charyzmy, dodatkowo jest zamotany w rodzinne związki, co bardziej przeszkadza niż pomaga, ale pomału zaczyna dawać radę.
I nie chodzi tylko o 13 punktów w 6 kolejkach, bo umówmy się: rywale to nawet nie średnia ekstraklasy.
Pod jego kierownictwem piłkarze zaczynają tworzyć jakiś zespół. Powstają pewne stałe rozwiązania taktyczne i coś się posuwa do przodu w organizacji gry.
Jednak wszystkie mecze w I lidze, a zwłaszcza ostatni pokazały jedno:
- inne drużyny nastawiają się w grze z nami na zmasowaną obronę licząc na kontry i szczęśliwy traf.
- do tej pory mimo że zawsze przeważaliśmy, kropka nad i była stawiana zawsze szczęśliwie. Tym razem szczęścia zabrakło.
- w planowaniu sezonu nie można liczyć na szczęście, dlatego sztab musi przedsięwziąć kolejne racjonalne kroki, a mianowicie:
- sprowadzenie silnego, dynamicznego gracza do do linii ataku, a najlepiej dwóch. Przykładem Forbes, który w pojedynkach z drużynami pokroju Tych, czy nawet Widzewa w PP nie przejmował się zmasowaną obroną, tylko wchodził jak czołg z czego pojawiały się gole.
- zwrócenie uwagi na większe zabezpieczenie tyłów przez jakiegoś bulteriera w środku typu Llonch, bo kiedy pojawiają się wyjścia rywala w wyniku straty piłki w fazie ataku, rywal bez najmniejszego problemu przechodzi przez środkową strefę boiska i dochodzi do naszego pola karnego, w którym ustawienie nie jest odbudowane i efektem jest spore ryzyko straty gola. Zwłaszcza ostatnie dwa mecze to pokazały.
Tak więc, moim zdaniem (przypominam: nikt nie musi się z nim zgadzać) potrzebny jest dzik z przodu i bulterier, albo facet z płucami konia biegający od jednego pola karnego do drugiego w środku. No i jednak wpojenie zawodnikom postawy większej uwagi w celu niedoprowadzania do głupich strat pod polem karnym rywala lub w środku.
Jeśli nie będzie tego typu transferów (przynajmniej dwóch) to pozostaje nam liczyć w 80% przypadków na szczęście, że coś wpadnie, a jednocześnie, że rywal czegoś nie ustrzeli.
I nie jest to czepianie się, ale chyba fakty, które wszyscy muszą widzieć.