Garret napisał(a):

Ale przecież równie dobrze można powiedzieć, że bramka dla GKSu we wtorek to fart, bo trzech gości poleciało do jednego zawodnika, każdy się źle zachował, a to się zdarza raz na jakiś czas.
I przy pierwszej bramce dla GKSu błędy popełniła obrona, i przy pierwszej bramce dla nas błędy popełnił obrońca GKSu. Jakby obrońcy błedów nie popełniali, to by rzadko kiedy bramki w piłce padały.
|
Broń Boże nie twierdzę, że Katowice zasługiwały na punkty. Mieli jedną dobrą kontrę i tyle.
Problem jest raczej taki, że my w ataku nie mamy konkretów. Jest wymiana podań 30 metrów od bramki i nic z tego nie wynika jeśli sam rywal sobie nie strzeli w stopę.
My strzeliliśmy 7 bramek (w tym dwa karne, strzał życia Żyry w Rzeszowie i jeden farfocel Kudły). Nie jesteśmy drużyną, która jest zdolna występować w pozycji zdecydowanego faworyta.
My nie tworzymy sytuacji: przypominasz sobie, żeby ktoś tu miał pretensje do napastnika, że nie wykorzystał np. dwóch setek? Nikt nie ma takich pretensji, bo żaden nasz napastnik żadnych setek po prostu nie ma. I to się ciągnie od dawna za nami.