Książę Palownik napisał(a):

Ja wiem, czy odwrócili, czy raczej to był fart? Przecież pierwszy gol to dośrodkowanie na pałe, obcinka obrońcy GKS-u i geniusz Fernandeza.
Drugi gol to bramkarz sam sobie wrzucił.
Ja sobie nie przypominam żadnej "setki" z meczu z Katowicami (poza golem Luisa). Walenie głową w mur, akurat wtedy się udało z powodów jak wyżej. Ale to nie będzie wiecznie trwało, nie da się non-stop liczyć na farta. Piłkarze tez to wiedzą i dziś już chyba czuli po stracie pierwszej bramki, że nic z tego nie będzie.
|
Ale przecież równie dobrze można powiedzieć, że bramka dla GKSu we wtorek to fart, bo trzech gości poleciało do jednego zawodnika, każdy się źle zachował, a to się zdarza raz na jakiś czas.
I przy pierwszej bramce dla GKSu błędy popełniła obrona, i przy pierwszej bramce dla nas błędy popełnił obrońca GKSu. Jakby obrońcy błedów nie popełniali, to by rzadko kiedy bramki w piłce padały.
Oczywiście, że we wtorek przy drugiej bramce dla nas Kudła popełnił błąd - ja jedyne czego nie rozumiem to dlaczego twierdzisz, że po dzisiejszym samobóju Żyro nasi już wiedzieli, że nic dzisiaj nie osiągną, skoro kilka dni temu wynik odwrócili, także przy pomocy błędów przeciwnika. Skąd teza, że dzisiaj uznali, ze to niemożliwe? Stwierdzili, że "nie no, dzisiaj to już na pewno się nie uda", czy jak? Że Tychy to już za wysoki poziom, nie ma szans?