Ja wiem, że to brzmi durnie i będzie okazja do śmichów-chichów z FraMata.
Zauważyłem tylko dziwną zbieżność:
- za rządów kibiców w klubie sprowadzani piłkarze sprawdzali się i w Wiśle grali dużo lepiej niż wcześnie i dużo lepiej niż gdziekolwiek później (oczywiście nie wszycy).
Grali u nas wtedy (dobrze): Cuesta, Gonzales, Velez, Arsenic, Pietrzak, Bartkowski, pierwszy Basha, Cywka, Brlek, Perez, Llonch, Imaz, Halilovic, Carlitos, Kolar, Bałaniuk, Palcic, Mączyński, Załuska, Guzmics, Jovic, Popovic.
Część z nich po odejściu utrzymała formę, część grała słabiej niż w Wiśle.
Dzisiaj piłkarze odchodzący za rządów trio, po odejściu grają w innych klubach znacznie lepiej - Chuca, Janicki, Niepsuj, Makowie, Abramowicz, Silva, nawet Fatos... więcej nie chce mi się szukać.
Czy to znaczy, że zarząd z Sarapatą i z sharksami lepiej potrafił motywować piłkarzy (nawet zalegając im z wypłatami) niż trio?
Jaką władze nad szatnią mieli wtedy sharksi, że wszystko żarło, a piłkarze grali lepiej niż, kiedy odeszli z Wisły?
Kto teraz rządzi szatnią, że nic nie żre, a piłkarze grają lepiej, kiedy odchodzą z Wisły?
I truskawka na torcie: a może dziś ktoś świadomie demotywuje szatnię, żeby trio się zniechęciło, a władza wróciła w ręce kibiców? Tak - wiem, głupio szukam spisków, ale takie wnioski mi się same narzucają.
Czytać ten post trochę z przymrużeniem oka...
