|
Nasi przemotywowani, Sandecja przemotywowana.
Wyszedł z tego totalny paździeż, ciągle tylko faule, niedokładne zagrania (po obu stronach), walka, gra na aferę, laga na bałagan.
Zabrakło gry w piłkę. Jak się będziemy wdawać w takie zapasy błotne i walczyć to środek tabeli murowany.
Basha pokazał, że przy reszcie młokosów to Pan Piłkarz. Pereira również.
Tragiczne były boki obrony w grze ofensywnej, katastrofalny i drewniany Jaroch, trochę lepszy Wachowiak (przynajmniej czasem coś zagrał dokładnie).
Mehremić odpierdzielał taką elektrykę i widać było, że mu styki przepala. Bardzo słaby występ.
Z młodych Piotruś coś tam się starał ale nie wiele z tego wynikało, podobnie Kacper - w kluczowych momentach brakowało dokładności.
Fernandez zagrał najgorszy mecz od przyjścia do Wisły.
Żyro był tak tragiczny i drewniany, że oczy przecierałem. To kiedyś był naprawdę fajny grajek.
Biegański poprawnie, jedno złe wyjście, parę dobrych interwencji. Powinien był lajtowo łapać kiks Jarocha, bo to kiks był - nie podanie, a tak narobiło się smrodu.
Paradoksalnie największe zagrożenie pod naszą bramką stwarzaliśmy my sami.
No cóż, pierwsze śliwki robaczywki. Krwawiące oczy zaliczone.
Dodam też, że druga seria serpentyn to był istny kretynizm. Akurat wtedy, gdy wydawało się, że łapiemy wiatr w żagle.
|