Ujmę to tak - nie znam żadnego podręcznika zarządzania, w którym pion podstawowej(!) działalności operacyjnej jest całkowicie wyodrębniony spod podległości organizacyjno-decyzyjnej względem zarządu.
To było wahnięcie w drugą stronę. Z jednej skrajności (wszystkie decyzje podejmujemy wszyscy wspólnie) w drugą skrajność (nie wpierniczamy się absolutnie w nic i dajemy pełnię decyzyjności osobom, które... nie ponoszą za te decyzje żadnej odpowiedzialności prawnej czy finansowej).
W ten sposób skompromitowano ze wszech miar słuszny postulat, aby za politykę sportową odpowiadał profesjonalny pion sportowy i dało pożywkę do właśnie takich stwierdzeń, że "nie wypaliło".
Nigdy nie ma gwarancji, że wypali, bo to jest sport. Ale tutaj nie da się tego zbyć stwierdzeniem, że było podręcznikowo. Nie było. Takich rzeczy nie ma w żadnych podręcznikach. Pomiędzy "nie wpierniczamy się" a "puszczamy samopas" jest jednak pewien... margines
