Raczej nie wierzę, żeby Wisła przedłużała umowę z piłkarzem, który by tego nie chciał. W myśl zasady: z niewolnika nie ma pracownika. Bo do niczego dobrego by to nie doprowadziło.
Wisła chciała skorzystać z opcji przedłużenia. Usiadła do rozmów z Fernandezem. Ten wyraził chęć przedłużenia umowy, więc Wisła skorzystała ze wspomnianej opcji. Teraz powinno być już OK
