stary dziad napisał(a):

Realnie patrząc, Kraków ( w przeciwieństwie do przykładowych Gliwic) jest tak wypromowany że "zwykłe" ligowe granie nie wpływa na jego postrzeganie.
Uważam, że dopiero regularna gra w pucharach mogła by być wartością dodaną. I wtedy można by próbować coś od miasta wyrwać. Teraz nie ma to żadnych szans. Dlaczego? Bo po pierwsze, są 2 kluby - My i corupcjovia , no i z tego powodu "bedom" gadać że nie mogą nikogo faworyzować. Po drugie, prezydent Krakowa oraz dyrektor ZIS nie pałają nadmierną miłością do Wisły. Po trzecie, oni już dawno przyjęli taktykę "nie damy wam nic bo nie musimy a i tak nas promujecie". Co im zrobisz? Nic nie zrobisz. Od lat i tak wiadomo kto wygrywa wybory...
|
Wiadomo że realnie jest tak jak napisałeś. Jednak temat podjąłem w związku z opinią że zaangażowanie miast we wsparcie klubów jest "nierynkowe". Moja jest taka że jak najbardziej rynkowe i w zdrowej sytuacji opłacalne dla obu stron. To że u nas górę bierze złośliwość i małostkowość władz miasta w stosunku do nas to patologia, a nie zdrowa sytuacja. Co można zrobić? Zmienić nazwę z Wisła krakowska na Wisła wawelska

. Niech im gul skoczy, a przez rok grać na Hutniku.