Drozd napisał(a):

|
Przepraszam bardzo o ile dośrodkowanie w pełnym biegu to faktycznie może być kłopot to wrzutka ze stojącej piłki jest do wyćwiczenia. Znowu dochodzimy do treningu. Ile oni dziennie trenują? 2 godziny? Za kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Co to za tłumaczenie, że nikt nie potrafi wrzucić czy dokręcić piłki. Niedługo wytłumaczeniem prezentowanej na boisku żenady będzie, że nikt nie potrafi celnie podać na 10m. I czyja to wina? Właśnie fantomowego treningu, który niczego nie trenuje, niczego nie uczy jest zwykłą pańszczyzną, co potem przekłada się na mecze.
|
Pewnych umiejętności jak widać nie da się wytrenować, inaczej każdy umiałby dośrodkować. Pamiętasz jak Sadlok bił SFG. Trenował je przez całe życie. Potem zmieniliśmy wykonawcę (kilka razy) i w sumie nadal nic.
To nie jest tylko kwestia Wisły, bo w wielu drużynach Elstraklasy jest jeden, góra dwóch wykonawców per zespół, ale wielu z nich tak naprawdę pojęcia nie ma. Przykład pierwszy z brzegu - Cracovia. Probież ściągnął piłkarzy patrząc na wzrost, grali w pewnym momencie wyłączmlnie dośrodkowaniami ale nikt tam nie umiał grać głową ani dośrodkować

Oglądałem taki mecz: Korona Kielce - Cracovia, pamiętam do dziś, grali z przewagą jednego zawodnika z 80 minut, od połowy z przewagą dwóch, wykręcili jakąś abstrakcyjną liczbę dośrodkowań i nic...
Z drugiej strony taki Furman tylko jedną rzecz robił dobrze - wrzucał ze stojącej piłki i to była taktyka Wisły Płock
Mnie się wydaje że tu jednak muszą być warunki fizyczne i talent.