|
Fazlagić to była próba ratowania się czymkolwiek po odejściu Ashrafa i wypięciu się na nas przez Kaputa. W teorii chłop przychodząc z Żyliny miał wiedzieć co gramy i wkomponować się w drużynę mimo, że przyszedł chyba 3-4 dni przed końcem obozu. Mocno życzeniowe i bardzo desperackie. Jak większość działań klubu w mijającym sezonie. Tu trzeba było pomyśleć podpisując kontrakt z AEM. Zgodzić się na niższą klauzulę, ale z zastrzeżeniem, że jest aktywna tylko w letnim okienku, albo coś w tym stylu. Ktoś nie pomyślał, że chłop czmychnie przy pierwszej lepszej okazji. Cała reszta to już tylko efekt domina, albo raczej sypiącego się domku z kart.
|