Ten fragment mnie roj...
- Dan miał swoje ulubione ćwiczenie, które nazywał "Chelsea". To był bardzo mocny interwał. W krótkim czasie trzeba było przebiec duży dystans. Kiedy sam wykonałem ten trening po raz pierwszy, o mało nie zwymiotowałem. Tymczasem Petrescu sam wykonywał to ćwiczenie, a potem po treningu jeszcze pół godzinki sobie biegał. Pamiętam, że na słowo "Chelsea" piłkarze po pewnym czasie reagowali przerażeniem - opowiada Konieczny.