Wyświetl pojedynczy post
FraMat
Senior Member
 
 
Od: 03.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15254
Stary 19.05.2022, 10:17
Elendil napisał(a):Wyświetl post
W ogóle jakim cudem Petrescu, mając w Wiśle średnią PNM 2.09, 14 zwycięstw, 6 remisów i 3 porażki (bramki: 34:14) został zwolniony?

Niestety, za Cupiała ten klub też toczyła ostra patologia. Po prostu większa kasa potrafiła to przykryć.
Układy, układziki....
Cytat:
Pozbycie się Petrescu to historia, której warto się przyjrzeć bliżej, bo pokazuje wiślackie mechanizmy działania. Najpierw przy Reymonta bardzo go szanowano, prezesom imponował jego profesjonalizm i warsztat. Potem odwróciło się o 180 stopni. Prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz w dziesięć dni potrafił o Petrescu wygłosić dwie diametralnie odmienne opinie. Podczas Gali Stulecia (8 września) powtarzał z uporem, że "wicemistrzostwo Polski to wielki sukces Wisły i trenera Petrescu, bo Legii pomagały ściany, a poza tym w bezpośrednim meczu w Warszawie okazaliśmy się lepsi". Po zwolnieniu Petrescu, dziesięć dni później, prezes miał już inne zdanie: "Dan Petrescu pokonał Legię w Warszawie tylko dlatego, że w drużynie Legii po zapewnieniu sobie tytułu panowały szampańskie nastroje".

Prawda jest inna: Petrescu był niezależnym trenerem, który nie dawał sobie w kaszę dmuchać. I dlatego nie ma go w Wiśle. Z Kapką pokłócił się w ocenie Maura Cantoro. Petrescu: "Mauro nie walczy na meczach i treningach". Kapka: "Możesz zarzucić mu wszystko, ale nie to, że nie walczy".

Cupiał zaufał Kapce, który miał już w zanadrzu swoją ofertę. "Jest Drago Okuka. On z taką słabą Legią ograł nas w walce o mistrzostwo Polski. Bierzemy go " - pod tym hasłem Kapka wyjechał do Belgradu negocjować z serbskim trenerem.
Michał Białoński, 14.11.2006

Marcin Baszczyński:
Cytat:
"Najgorsze było, że nie mieliśmy stylu. Nie wiedzieliśmy nawet, jakim systemem będziemy grać, bo raz było to 4-4-2, a już następnym razem 3-5-2."
biedny Marcin... za dużo systemów gry

Cytat:
Dla Petrescu każdy trening był jak mecz. 120 procent motywacji i mordercza walka. "Pomęczycie się przez półtorej godziny, ale potem na meczu będziecie naładowani energią" - mawiał Rumun. A potem wyciskał z piłkarzy siódme poty.

- Dan miał swoje ulubione ćwiczenie, które nazywał "Chelsea". To był bardzo mocny interwał. W krótkim czasie trzeba było przebiec duży dystans. Kiedy sam wykonałem ten trening po raz pierwszy, o mało nie zwymiotowałem. Tymczasem Petrescu sam wykonywał to ćwiczenie, a potem po treningu jeszcze pół godzinki sobie biegał. Pamiętam, że na słowo "Chelsea" piłkarze po pewnym czasie reagowali przerażeniem - opowiada Konieczny.

Kiedy Rumun zarządzał treningowe gierki, nie było mowy o odpuszczaniu. Co więcej, zawsze to on wygrywał - w siatkonogę ogrywał regularnie Macieja Stolarczyka czy Marcina Baszczyńskiego. Wycisk dostawali nawet... trenerzy i członkowie sztabu.

(...)
W szatni szybko wytworzyły się grupki. Była grupa, która podkopywała Rumuna. Nie chcę tych piłkarzy wymieniać z nazwiska. Była też część zawodników, na czele z Nikolą Mijailoviciem, której metody Petrescu się podobały. Nikola wpadał czasem do szatni i krzyczał na tych drugich "przestańcie marudzić, a zacznijcie grać". Tamci patrzyli na niego wilkiem.

(...)
- Zarzuca mu się, że "zajechał" piłkarzy, ale ja się z tym nie zgadzam. W życiu nie grałem zawodowo w piłkę, a byłem w stanie biegać i wykonywać ćwiczenia razem z grupą bramkarzy i zawodników ze słabszą wydolnością. Razem z nami trenował Kaziu Moskal, który był wtedy asystentem Petrescu. Nigdy w życiu nie zasłabłem, nie miałem torsji. A piłkarze narzekali, że było za ciężko...
Marek Konieczny
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać

...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....


Odpowiedz cytując