|
Z każdym kolejnym dniem dociera do mnie, co się stało i może zaciera mi się w głowie sytuacja z końca kadencji Guli, a może nabieram potrzebnego dystansu, ale oceniam pracę Brzęczka bardziej krytycznie. Doceniam, że podał drużynie tlen i że przejął ją w sytuacji naprawdę trudnej. Nie umiem ocenić, czy inny by tę ligę uratował. Przy kilku fartownych punktach więcej może i by uratował, choć może nie wynikałoby to z walorów czy pracy. Ale na koniec dnia dzielenie włosa na czworo musi skończyć się konstatacją, że nie uratował ligi, a to było jego celem.
Jeśli jednak dobrze życzy się Wiśle, to trzeba myśleć praktycznie. A praktyczny wniosek jest taki, że w tym układzie właścicielskim (a na zmianę się nie zanosi, a przynajmniej nie na taką, która eliminowałaby z układu Błaszczykowskiego) Brzęczek jest choćby i powiewem profesjonalizmu ze stabilną pozycją. Żeby w ogóle można było rozliczać czyjeś transfery albo sposób prowadzenia drużyny, musi on mieć autonomię działania w ramach powierzonych kompetencji. Obawiam się, że każdy inny trener/menedżer takiej autonomii w dłuższym czasie mieć nie będzie.
To pisząc, chciałbym przesunięcia Brzęczka na dyrektora sportowego/wiceprezesa od spraw sportowych i innego trenera. Brzęczek jest, jaki jest, dyrektorem sportowym nigdy nie był, ale lepszy taki niż żaden. Nie skończyłoby się jak z Pasiecznym, a może dobrałby sobie ludzi do pracy, którzy by się na czymś znali.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
|