|
Żal... gorycz... rozpacz.. zwątpienie.
Słynne " w ....u, co za sezon!" Czarka Wilka chodzi mi po głowie. Szkoda brzydkich epitetów, by opisać ludzi aktualnie tworzących ten klub. Coroczne obniżanie poziomu sportowego spowodowało dzisiejszy finał.
Drużyna w meczu o życie przebiega 104 kilometry. Właściciel pajacuje na twitterze. Zaiste ciekawy był to sezon. Tym razem z gorzkim zakończeniem. Nie można wiecznie odwlekać nieuniknionego.
Kilkanaście tysięcy sympatyków Wisły Kraków zasiadających co dwa tygodnie na stadionie, oraz dziesiątki tysięcy ludzi przed TV nie zasłużyło na ścierkę w pysk. Bo do tego sprowadziło rządzenie dyletantów, pozorowanie gry piłkarskich amatorów, oraz bezsensowne treningi.
Piłkarze poruszający się ociężale, wieczne wylewy w obronie, dziury w formacjach, wymienienie trzech podań z pierwszej piłki do przodu to jakieś science-fiction.
Defensywni napastnicy nie zdobywający bramek, boczni obrońcy nie umiejący dośrodkować piłki w pole karne. Jedyny wiosenny pozytyw to Gruzin, który wolał w większości sam przeprowadzać akcje, bo większość zagrań do reszty amatorów kończyła się skasowaniem akcji. Zęby bolały cały sezon oglądając tą drużynę!
Właściciele, piłkarze, trenerzy - jak wam zwyczajnie nie jest po ludzku wstyd za spuszczenie ligę niżej klubu, któremu oddałem serce swe?
"JESZCZE BĘDZIE PIĘKNIE" - oby bracia!
Tymczasem pijmy, do dna...
|