Cytat:
Przyznam szczerze, że czegoś tak hmmm....dziwnego....dawno nie czytałem.
Wisła Kraków BLISKA utrzymania? Drużyna tracąca 4 punkty do bezpiecznego miejsca na 2 kolejki przed końcem?
Drużyna, która przez cały sezon wygrała 7 spotkań?
Podziwiam, naprawdę.
|
No tak jest, ja wiem, że my nie wygrywamy ale mamy mecz ze słabym Radomiakiem i u siebie z Wartą. Przecież jakbyśmy wygrali te dwa mecze t nikt nie powie, ze to było niemożliwe, że cóż za dwie sensacje. Nasze dwa zwycięstwa są bardziej prawdopodobne niż dwa zwycięstwa czy nawet dra remisy Lubina. Wszystko tak na prawdę zależy od meczu Lubin - Raków. Jeśli tutaj Raków wygra to będzie dalej zagrażał Lechowi a wtedy nie wyobrażam sobie żeby Lech u siebie nie wygrał z Zagłębiem.
Dużo pomogła nam wczoraj Termalica. Nie wygrywając z Łęczną raczej wymiksowała się z tego układu walczącego o utrzymanie. Aczkolwiek 4 pkt mogą jeszcze zdobyć więc wtedy by nam pokrzyżowali szyki w tej układance.
Po prostu dla mniej najbardziej realna opcja na nasze utrzymanie to zdobycie 4 pkt. Po takiej serii i takim sezonie marzyć na koniec o 6 pkt to trochę dużo. Wtedy musimy liczyć na 2 porażki Zagłębia i max 3 pkt dla Termalici. To wcale nie byłby jakiś nadzwyczajny scenariusz.
Przy naszych 6 pkt - co jak dla mnie jest mało realne no ale też nie byłoby to nic nadzwyczajnego gdyby się udało, otwiera nam się wiele opcji, wtedy można nawet liczyć na 2 porażki Stali lub Jagi, wtedy Zagłębie może mieć remis jeden, Termalica z nami gdyby miała po 37 pkt i nikt więcej - bo wtedy się tworzą małe tabelki gdzie być może tam ostatni byśmy w nich byli - to też ok bo byśmy byli nad nimi.
Liczę, łudzę sie bo co teraz innego pozostało? Jeszcze warto się tym poemocjonować bo może nam zostać zabrane na długi czas myślenie o ekstraklasie...
Ale osobiście uważam, że ten sezon się dla nas skończy chujowo i braknie nam tego 1-2 pkt, my raczej zdobędziemy 3 pkt do końca, i po prostu zabraknie bo albo Zagłębie zapunktuje jakoś, albo mała tabelka się zrobi z Termalicą i Zagłębiem itp
Za długo mimo wszystko dawaliśmy dupy, żeby na końcu nagle wygrać co się da i nadal mieć farta. Trzeba było się budzić jak było na to 10 okazji wcześniej. A my graliśmy o remisy i się co kolejke czy dwie cieszyliśmy z jednego punktu... A rywale mieli wyjebane i co 3 kolejki raz wygrali odskakując nam co chwila o ten 1-2 pkt sukcesywnie.