czaro napisał(a):

|
Nie do końca zgadzam się z Malkiem z innego powodu. Brzęczek przejmował drużynę w rozsypce mentalnej. Dwa w.......e mogłyby nie przynieść zwycięstwa i wyrównania bilansu, tylko serię porażek. Jego asekuranctwo, jeśli rzeczywiście było, podało drużynie tlen. Problem w tym, że pacjent po podaniu tlenu nie wstał o własnych siłach, tylko sobie tak leży i czeka.
|
Żeby była jasność - absolutnie nie mam pretensji do Brzęczka o asekuranctwo w pierwszych kolejkach po przejęciu drużyny.
Co więcej, nawet nie uważam, żeby wtedy grał asekurancko, raczej "pół na pół". Mecze z Lechem i Lechią akurat były akurat rozgrywane taktyką "na nich!" (zdobyliśmy w nich dwa punkty), natomiast asekurancko zagraliśmy z Legią i Pogonią (zero punktów).
Moje rozliczanie z zachowawczej gry i czekania do ostatniej chwili zaczynam od meczu z Piastem, a właściwie samej jego końcówki.
I nie, nie uważam, żeby to był główny powód tego, ze jesteśmy tu, a nie gdzie indziej. To tylko kwestia tego, że nie dajemy sobie jakiegoś dodatkowego, pewnie niewielkiego ułamka szans.