MaLk napisał(a):

Brzęczek jako trener jest - uwzględniając naszą sytuację - najlepszą relacją ceny do jakości, jaką mogliśmy otrzymać, bo bez powiązań rodzinnych nigdy nikt z tej półki by do nas w tych uwarunkowaniach nie przyszedł, nawet jeśli zdaniem niektórych to tylko średnia ligowa. W naszej sytuacji to aż średnia ligowa.
Ma swoje zalety, ale, co oczywiste, ma też swoje wady. Moim zdaniem jedną z nich, potwierdzoną też przez historię reprezentacji, pewien minimalizm i asekurantyzm. Po prostu w pewnych momentach brakuje mu odwagi, żeby postawić wszystko na jedną kartę. Albo inaczej - ze stawianiem wszystkiego na jedną kartę czeka do ostatniego możliwego momentu. Stąd miliony remisów, ale też mało porażek. Tymczasem w naszej sytuacji najzwyczajniej w świecie lepiej jest jeden mecz wygrać i jeden przegrać niż dwa zremisować.
Ja oczywiście wiem, w jakiej sytuacji do nas trafił, z jakim materiałem przyszło mu pracować, z jakimi brakami i w jakiej chwili. Możliwe, że z pustego i Salomon by nic tutaj nie nalał. Ale warto chociaż spróbować.
|
Próbował Gula. Efekty znamy - na zero z przodu, z tyłu zawsze coś wpadnie. Lepsze trzy remisy niż trzy w.......e - to jest właśnie ten detal którego kompletnie nie ogarniasz, że u nas postawienie wszystkiego na jedną kartę oznacza przegraną, bo i tak nie stworzymy tylu sytuacji żeby ofiary z przodu chociaż wyrównały to co stracimy z kontry.
I dlatego to co piszesz jest kompletnie bez sensu biorąc pod uwagę że właśnie takie podejście sprawiło że jesteśmy tam gdzie jesteśmy. Gdyby Gula asekuracyjnie zbierał punkty to bylibyśmy teraz nad kreską.
Przypominam, że na dwie kolejki przed końcem sezonu utrzymanie jest nadal bardzo realne. Być może wystarczą nam cztery punkty. Wtedy remis z Jagiellonią byłby bezcenny.
Niestety, Twoja wiara w wirtuozów Savicia i Manu czy taktykę "na nich!" stoi w sprzeczności z faktami.