|
Obie strony mają trochę racji. Tak, przegrywaliśmy, bo byliśmy gorsi, a kilka razy nawet mieliśmy pecha. Ale gdy teraz patrzy się na ten sezon, to trudno nie zgodzić się, że determinacją można było wyrwać kilka punktów więcej, a do tego dochodzi fakt, że impulsy tonujące oczekiwania i uspokajające nastroje były wysyłane od zarządu i właścicieli. To mogło mieć jeszcze jakiś sens, kiedy Gula miał grać swoją słowacką tiki takę bez względu na wyniki, ale miało już niewielki, kiedy zaczęło się palić i Brzęczek musiał przebudzić zespół. Być może było to przemyślane i chodziło o to, żeby zawodników nie wystraszyć presją wobec oczekiwanych gorszych wyników i nie popaść w totalny marazm, w końcu Brzęczek zaczął od budowania ich mentalnie - ale, szczerze mówiąc, wątpię.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
|