|
Jestem rozczarowany, wcale nie zagraliśmy dobrze przy Kałuży a i tak mieliśmy piłkę meczową na sam koniec spotkania.
Kieszek nam dwa razy tyłek uratował w sytuacjach sam na sam, za to w 30 minucie zaliczył klopsa, gdy proste środkowanie wybijał na środek pola karnego. Jego szczęście, że Colley był szybszy.
Zdenek 3 okazje bramkowe, w tym dwie główkowe, oj musi żałować. Manu w jakiej by formie nie był to patelnie Zdenkowi wystawił idealnie.
Mieliśmy dużo szczęścia, nie napawa mnie nasza gra optymizmem, w przeciwieństwie do poprzednich spotkań.
|