czaro napisał(a):

Tak, ja mam podobne odczucia, które już wyraziłem.
Dodam jeszcze, że od kilku dni rozmawiamy o poziomie sędziowania, a nie niewykorzystanej sytuacji na wyjście ze strefy spadkowej i ogólnej sytuacji sportowej w klubie. Myślę, że właściciele zadowoleni.
A jak ktoś życzliwy klubowi napisze, co myśli o formie przekazu z klubu, to od razu nielojalny i świnia zawistnik.
|
Czaro, ale w tym wypadku mówienie o poziomie sędziowania jest jak najbardziej na miejscu.
Graliśmy źle, nie strzelaliśmy bramek, sami głupio je tracąc.
Dlatego zmieniliśmy trenera, sprowadziliśmy zawodników, co miało poprawić grę i wyniki. Czy poprawiło? Grę, zdecydowanie. Wyniki? Średnio. I teraz właśnie trzeba spojrzeć na wyniki przez pryzmat pomyłek/kontrowersji.
W meczu z Legią, kiedy wyrównująca bramka pada po łokciu Wieteski i przegranym pojedynku Frydrycha. Oczywiście, nasz gol też był uznany nieprawidłowo. Ale mamy już mecz z kontrowersjami, a bramka dla Legii jest ważna ze względu na to, co stało się w meczu z Lechem.
Graliśmy mecz z liderem, kandydatem do mistrzostwa. Byliśmy wręcz skazywani na pożarcie. I co? I prowadzimy 1:0, podwyższamy na 2:0, a sędzia bramkę anuluje. Potem dostajemy bramkę na 1:1.
Dwie podobne sytuacje i dwie różne interpretacje. Z filmiku z Kubą wiemy, że po meczu z Lechem sędziowie mówili o sytuacji 50/50. To chyba już nikt nie wie, kiedy ten faul był, a kiedy nie było. I w tym meczu zostaliśmy bezczelnie okradzeni z dwóch punktów. I żadne gadanie, że powinniśmy grać lepiej do mnie nie przemawia, bo graliśmy ze zdecydowanym faworytem, mogliśmy wygrać 2:0. A to znaczy, że graliśmy bardzo dobrze, co nam i tak niewiele dało.
Mecz z Płockiem, to już w ogóle kompromitacja sędziowska. Trzy sytuacje, w których można by dać karnego. Dwie rozpatrywane przez VAR negatywnie (z czego z jedną można się kłócić - faul na Gio, zwłaszcza kiedy weźmie się pod uwagę karnego na Angielskim podyktowanego po konsultacji VAR przez tego samego sędziego). I ostatnia sytuacja - ewidentny karny, nawet nie rozpatrywany przez VAR. Do tego bramka strzelona po ewidentnym faulu na Fazlagiciu. I jeszcze sędzia puszcza bąka pt. Piłka nie padła jego łupem. Ktoś to wytłumaczy?
Na koniec kwestia samego Sylwestrzaka. Sędziował nam cztery mecze i trzech z nich mieliśmy kontrowersje. W każdym przypadku na naszą niekorzyść. W ich rezultacie straciliśmy 4 punkty. Gość jest słabym sędzią popełniającym masę błędów (vide mecz krawaciarzy z lechem) i co gorsze, jest mocno promowany. A najgorsze, że w momencie, kiedy w walkę o utrzymanie zaangażowane są dwa zespoły z Dolnego Śląska, ktoś wystawia go do sędziowania meczu bezpośredniego rywala. Bardziej skłaniam się do bezmyślności osób odpowiedzialnych za obsadę sędziowską niż twierdzenia, że to spisek.
Podsumowując.
Czy należy krytykować zarząd za sytuację, w jakiej się znaleźliśmy? Jak najbardziej tak. Czy należy krytykować piłkarzy? Również tak. Ale nie można przejść obojętnie obok tego, że po zmianach, na jakie zdecydował się zarząd, nasza gra się poprawiła i dawała/daje nadzieje na utrzymanie. I nagle na scenę wkraczają panowie z gwizdkiem, których błędy kosztują nas punkty w tabeli.
Gdyby nie te błędy, nasz bilans z Brzęczkiem wyglądałby tak: 3-4-2 ze średnią 1,44 na mecz. Mielibyśmy cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.