Colin napisał(a):

|
To jest abecadło obrony, że obrońcy powinni się skupić nie na gościu co ma piłkę, czy na piłce ale na zawodniku którego ma się do krycia (czyli tego który jest na wolnej pozycji) i to nam załatwiło wczorajszy mecz. Oczywiście Manu zrobił co zrobił i chyba on sam nie wie czemu ta jego ręka poszybowała na moment do góry. Jeśli chodzi o Szota to już jest któryś raz z kolei kiedy jego wejście osłabia drużynę w ofensywie ale też w obronie. Do tego został rzucony na lewą stronę i można było w ciemno założyć, że przy jego stylu gry i dominującej prawej nodze i braku elastyczności lewym skrzydłem to on się nie będzie przedzierał czy też współpracował ze skrzydłowym. Szot ewentualnie może coś wnieść na prawej stronie obrony ale i tak póki co pewnego poziomu nie przeskoczy.
|
Mnie zaskoczyło, że powędrował na LO.. przecież to wyglądało komicznie.. trzeba było przestawić Sadloka na LO i dać Szotę na ŚO, gdzie już grywał.. nie rozumiem tego.
MANU faktycznie dziwna sprawa.. facet od wejścia nic nie biega.. w pierwszym meczu wyglądało to fajnie, pamięcie też jego sprint w jednym z ostatnich meczów jak poszedł na obieg ? wydaje mi się, że facet ma kontuzje i gra, bo nie ma innego wyjścia.. bo ciężko mi sobie wyobrazić, że gra tak od niechcenia.. a, że z jedną nogą jest lepszy od naszych grajków to już TRIO za to odpowiada