LucjuszWielki napisał(a):

Wyjątkowo perfidny i urewski mecz jak książkowe kanalie zagrały paralityki z Płocka, do pełni tradycji zabrakło u nich Urugi i farfocla w 97 minucie z głowy...
Całą 2 połowe bronią, przeciągają, pajacują, grają z tyłu w dziada, by na końcu wrzucić z autu piłkę, nasi odstawili cyrk, piłka na 16 metrze i...
Poza tym strzał na 3:1 od golenia, koleś z petrochemii jedną nogą uderzył w druga i goleniem wpadło :/
Na co chciałem zwrócić uwagę... niby petrochemia grała w dziada a przebiegli 126km, a nasi biegając i goniąc za piłką 118km...
To jedno.
Drugie: Fernandez zagrał największą padlinę.. psuł akcję, snuł się po boisko. Akcja na opad rąk, chyba w 44 minucie, któryś z naszych walczy na ziemi a Fernandez ze spoźnionym zapłonem nagle się budzi ... ale było za późno. Nie rozumiem dlaczego Savic zszedł, a Hiszpan wciąż był na murawie.
Trzy: Szot chyba przytył 10kg... nigdy nie był tak masakrycznie wolny, jego beznadziejna gra była wynikiem braków szybkościowych.
Cztery: trzeba być grub pierd..niętym, aby na podstawie tej powtórki twierdzić, że Manu dotknął piłkę reką - przecież tam kompletnie nic nie widać- a sędzie dyktujący wapno nei mając 100% pewności to już opad rąk.
Walczymy dalej, mamy dw amecze u siebie... skomleć i jęczec jak cioty (oby nie) będziecie mogli po ostatniej kolejce...
|
Do tego dodałbym że w tym perfidnym i urewskim meczu po 12 minutach przegrywasz 0:2 gdzie druga bramka pada jak koleś z Płocka jednym goleniem mierzy a drugim strzela. Żeby było ciekawiej to jest to wynik kontry gdzie nasz bardzo dobry strzał trafia (jak zwykle) w słupek. Abstrahując od naszej gry obronnej jest to francowata kumulacja pecha.