Nie można zarzucić naszemu zarządowi, że nic nie robi, żeby coś zmienić. Zatrudnienie najpierw Piotrusia, potem Guliczki było krokiem ryzykownym, acz sensownym i gdyby te projekty wypaliły, to dzisiaj nosilibyśmy prezesa na rękach... Nie wypaliły, bo niestety metody pracy w/w trenerów nie sprawdziły się w ESA (Piotruś nigdzie się nie sprawdził poza ligą słowacką). Gula był w teorii kosmicznym dla nas projektem, przecież o niego starały się Lech i Legia w najlepszych dla nich czasach,gość miał przed przyjściem do nas niesamowitą renomę i legendę gościa, który potrafi wypromować tabuny młodych graczy (sprzedanych później za górę siana), a zarząd, skądinąd słusznie, spełniał wszelkie życzenia personalne trenera począwszy od sztabu szkoleniowego, na decyzjach doboru zawodników skończywszy.
Niestety moim zdaniem pech, spowodował, że ten projekt nie wypalił. Przecież z tamtych stron trafiło do naszej ligi wielu dobrych trenerów, którzy robili naprawdę dobre wyniki, tylko nam trafili się Liczka, Piczka i Guliczka...

Sorki, że się rozpisałem, wiem, że to nie ten temat, natomiast trochę mnie razi takie zero jedynkowe podchodzenie do naszej sytuacji, zarządzanie klubem to wypadkowa bardzo wielu zmiennych, w tym potrzebny jest łut szczęścia oraz cała fura doświadczenia. Naszemu zarządowi nie sposób odmówić dobrej woli, bo te projekty w założeniach były słuszne, aczkolwiek zwłaszcza z Niemcem bardzo ryzykowne. Myślę, że błędy, które popełniono, wyjdą nam na dobre, nasi włodarze sporo moim zdaniem się nauczyli w tym sezonie (oczywiście na własnych błędach, niekoniecznie intencjonalnych i zawinionych), co powinno zaprocentować w przyszłości... Nerwowe ruchy niczego w sensie pozytywnym nie zmienią...