Elendil napisał(a):

Dokładnie o tym piszę. Jakbyśmy nie potrafili wygrać z drużyną, która punktuje tylko u siebie i nie grozi jej ani spadek, ani walka o puchary, to nawet jakby STATYSTYCZNIE nadal była szansa, to po co nam tam ekstraklasa? Żeby patrzyć na kolejne porażki i remisy i oszukiwać się, że już-już, za chwileczkę, zaczniemy wygrywać?
|
To po meczu z Olimpią najlepiej byłoby rozwiązać całą Wisłę, idąc tym tokiem rozumowania.
Spadną drużyny, które zgromadzą najmniej punktów po 34. kolejkach, a nie po jednym meczu z Płockiem.
A jak Płock będzie grał "o nic" w kolejnych 5 meczach to bardzo szybko zostanie spierdoIony z 7 miejsca w tabeli. Gra się po to, żeby na koniec sezonu zająć jak najwyższe miejsce w lidze, a piłkarze, którzy postępują inaczej powinni być wyzywani i opluwani, za nieprofesjonalne podejście do swoich obowiązków pobierając jednocześnie astronomiczne sumy pieniędzy. Ja przynajmniej wolałbym, żeby mój klub zajął np.. 7 miejsce, a nie 12, wychodząc z założenia, że to jeden hoy, które miejsce będzie na koniec skoro jest pewne utrzymane. Co to za tok rozumowania..