ciacho napisał(a):

A wygramy bo Co za tym niby przemawia? Gramy jak typowa gównodrużyna ekstraklasy - w kratkę. Raz wygramy, raz przegramy, raz zremisujemy. Dlaczego nagle milibyśmy wygrać 3 mecze? Jeszcze rozmumiem jeślibyśmy w poprzednich meczach dominowal przeciwnika i pechowo remisowali... ale wczoraj mogliśmy równie dobrze dostać w cymbał i nikt nie mógłby mieć pretensji. Mieliśmy 30 minut dobre w meczu. Później to była już modlitwa oby nie przegrać i bicie głową w mur.
|
Już śpieszę z odpowiedzią. Po pierwsze dlatego, że u siebie gramy ostatnio naprawdę dobrze. Ostatnie 3 mecze to ukradzione zwycięstwo z Lechem, pechowy remis z Piastem (4 słupki/poprzeczki), 4-1 z Górnikiem. Tak, wiem, liczą się punkty. Dlatego drugi powód: gramy dobrze, a do tego co raz lepiej z każdym meczem, co pokazało wreszcie zwycięstwo z Górnikiem. Trzeci powód: kadra. Mamy po prostu lepszą kadrę niż jeszcze jakiś czas temu i mamy wreszcie ławkę rezerwowych, która potrafi dać pozytywny impuls. Po czwarte: terminarz. Byliśmy o włos od pokonania prawdopodobnie przyszłego mistrza Lecha oraz niepokonanego od chyba 8 spotkań Piasta. Więc dlaczego mamy nie wygrać meczów z grającą o nic Wisłą Płock, dużo słabszymi i prawdopodobnie również grającymi już o nic Wartą i Jagiellonią?
Co przemawia na minus? Oczywiście mental. Z jednej strony motywacja nasza, a takiej Wisły Płock powinna być diametralnie inna i przemawiać na naszą korzyść. My walczymy o życie. Z drugiej strony jakiś przypadkowo stracony gol i może pojawić się niesamowity stres związany z miejscem w tabeli. A to będzie widoczne w grze. Zresztą jest widoczne w każdym meczu. Wystarczy popatrzeć jak płynnie, dokładnie i pewnie zaczęli grać przy wyniku 3-1 z Górnikiem.