|
Lubin wygra za tydzień z żabolami grającymi o pietruszkę i prezentującym słaby poziom, a Śląsk cyknie wieśniaków i tym sposobem przed poniedziałkowym "szlagierem" licząc na wtopę Mielca z Amica mamy punkt straty do bezpiecznego miejsca...
Takie gdybanie to sobie można w buty wsadzić. Albo zaczną zapierdalać i grać z głową albo lecimy i nara. Piętki w polu karnym dzisiaj, wymiany miliona bezsensownych podań próbując wyciągnąć Śląska z defensywy który nawet nie chciał atakować... Zhukov już był w przerwie do odstrzału. Manu siadł też już przed przerwą, a liczba strat i głupich podań w jego wykonaniu też sporo. Gruzin jeździec bez głowy, przez moment miałem przebitki jakbym oglądał Guerrier'a sprzed paru lat czyli głowa w dół i jazda do przodu... A granie w poprzek i do tyłu przez Sadloka to wręcz palpitacja serca. Swoją drogą bardzo to ciekawe że znów kończy mu się kontrakt i nagle zaczyna grać co najmniej poprawnie dzięki czemu zapewni sobie kolejny rok kaleczenia piłki w klubie.
Smród przed Płockiem będzie niemiłosierny, bo dzisiaj dzięki wspaniałej postawie naszych cymbałów oraz pewnego łysego zagrożeni pauzą są: Colley, Frydrych, Sadlok, Kliment, Młyński, Zhukov oraz Poletanović i Gruszkowski... Zatem jeżeli któryś z ww. asów obejrzy z Płockiem kartonik to na derby jedziemy osłabieni już na starcie. O ile nieobecność Sadloka, Klimenta, Młyńskiego i Zhukova można przeboleć tak nieobecność kogoś z pozostałych stanowi jednak ogromny problem. A że jesteśmy niejednokrotnie dymani przez sędziów to na mecz w poniedziałek jako głównego spodziewam się kogoś z tria: Frankowski, Stefański lub Jakubik a na VARze Marciniak. W związku z czym ogrom kartek po naszej stronie można wręcz w ciemno obstawiać.
|