|
Kieszek nie miał zbyt wielu okazji, żeby się popisać. Obronił to, co leciało na niego.
Aha.
Zapomniałem o jednej sytuacji bodaj około 20 minuty, gdy napastnik górnika go przelobował:
Kieszek ani nie wyszedł, żeby skrócić kąt, ani się nie cofnął do bramki, żeby przy ewentualnym strzale mieć więcej czasu na obronę.
Stał po prostu jak słup.
mode sarkazm on:
Oczywiście to był wynik lat doświadczenia gry na bramce: gdyby wyszedł szybciej mógłby sfaulować rywala i sprowokować karnego , gdyby się cofnął, rywal pewnie strzeliłby w poprzeczkę
mode sarkazm off
A bronił będzie ten, na kogo zdecyduje się Brzęczek.
Biegański nadal jest moim zdaniem bramkarzem nr 1
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|