Widzę, że niektórzy tutaj łudzą się, że kadra Michniewicza coś ugra na MŚ

3 mecze w pałę i do domu!!! Mieliśmy dużo szczęścia, że Forsberg źle przymierzył bo po 0:1 dla Szwedów byłoby po meczu, zresztą momentami w 1 połowie wręcz nas przygniatali. Bramka po karnym trochę zachwiała ich poczynania, ale potem znowu ruszyli do ataków i nagle ten błąd łysego obrońcy... 2:0 i po meczu (Zieliński tak daleko wypuścił sobie piłkę, że nawet kulawy bramkarz by dobiegł

), wtedy kiedy byliśmy pewni awansu zaczęliśmy ich cisnąć i mogło się skończyć 5:0 dla nas gdyby nie ich bramkarz.