|
Na grę zawsze można narzekać. Ostatecznie liczy się wynik i awans lub jego brak. Wiadomo, że Michniewiczowi się poszczęściło bo dostał Szwecję, która zbytnio obecnie nie błyszczy, szczególnie na wyjazdach, do tego grali 120 minut z Czechami, udało się też nie grać meczu z Rosją na wyjeździe ale...
On i kadra zrobili to co mieli zrobić. 2:0 i awansujemy. I to się liczy, elegancko też, ze zero z tyłu, a nie jak za Sousy.
Ważne, że chłop wszedł w ostatniej chwili a zrobił robotę i już więcej dał tej kadrze niż ten nieudacznik i oszust Sousa, który na ME nic nie pokazał, przez rok nic z tą kadrą nie zrobił, przypajacował z Węgami i s.......ił w ostatnim momencie.
Nie robię Boga z Michniewicza. Cieszę się, że wykonał w 100% swoją robotę i bardziej porównuję tutaj go i Brzęczka do niby cudotwórcy z zagranicy, który w tym gronie Sousa-Michniewicz-Brzęczęk okazał się największym amatorem.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|