|
Nie chce mi się wierzyć w pomyłkę przy anulowaniu gola Colleya. Powtórki z róznych kamer, szybko, wolno, do przodu, do tyłu - żadna nie pokazuje niczego, co można by uznać za faul. Kwiatkowski instynktownie bramkę uznał, ale potem się zorientował, że to już 2-0 by było i zaczęło się szukanie pretekstu, żeby się wycofać. Przyczyna? Pojęcia nie mam, może zwyczajnie nie lubi Wisły.
|