Cytat:
|
Problemem jest terminarz i fakt, że ten cały wspaniały efekt "nowej miotły", który powinien dać teraz największy efekt, starczył nam na 30 minut biegania z Łęczną, a w drugiej połowie jeszcze mogliśmy dostać w pałę, gdybysmy grali z choć trochę lepszym zespołem. I znowu trochę kontrolę straciliśmy.
|
Efekt nowej miotły starczył na 30 minut, bo tak na prawdę nie było paliwa na więcej. W drugiej jeszcze całościowo jakieś 15 minut dobrej gry i tyle. Niestety, ale (jak to piłkarze wspominali) trener Guliczka stawiał głównie na technikę, dlatego fizycznie nie dojeżdżamy w końcówkach połów.
Zwróćcie sobie uwagę na Młyńskiego, który wykonał dosłownie 2 sprinty w pierwszej połowie i około 30 minuty praktycznie odcięło mu prąd. Wiecznie spóźniony, podpierający się rękami, brakowało tylko, żeby zaliczył pobliskie tuje. W końcówce drugiej połowy jakbyśmy mieli parę do końca, prawdopodobnie wcisnęlibyśmy w końcu tę piłkę do bramki. No, ale krakowska piłka była najważniejsza w planie na sezon i teraz płacimy frycowe.
Trio spartoliło sprawę koncertowo.