Wyświetl pojedynczy post
enzo
Senior Member
 
 
Od: 02.2005
Skąd: spod budki z piwem

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#204
Stary 16.02.2022, 11:32
Ogólny problem w Ekstraklapie polega wg mnie na tym, że w Polsce trenerzy kompletnie nie radzą sobie z wyprowadzaniem swoich drużyn z kryzysów. A że serie słabych meczów każdy zespół prędzej czy później dotykają, to oczywiste. Efekt tego jest taki, że trener ze sztabem wylatuje z klubu. Ale jak mógłby nie zostać kopnięty w dupę, skoro przestaje rokować? Do szatni wchodzi więc nowy szkoleniowiec, zespół odzyskuje wigor i jest fajnie. Tyle tylko, że później sytuacja się powtarza.

W przypadku Guli było znowu tak, że poza pojedynczymi jaskółkami zwiastującymi na początku jego pracy, że Wisła będzie z czasem bardziej nowoczesną drużyną, nie grającą już tak topornie jak gros ekip w lidze - w rzeczywistości tkwiliśmy od miesięcy w kompletnym marazmie. I nic nie wróżyło niestety poprawy. Zwłaszcza że po długiej przerwie oraz rzetelnie ponoć przepracowanym okresie przygotowawczym, nasza gra wyglądała w zasadzie tak samo jak jesienią. Nie da się jednak punktować, nie tworząc w ogóle akcji podbramkowych. Czy w naszej sytuacji punktowej, widząc jak wygląda zespół, można było jeszcze ufać, że Gula wyciągnie za uszy poszczególnych piłkarzy i całą drużynę? No nie.

Dzisiaj mamy już inną sytuację: jest Brzęczek, jest fajnie (no OK - jeśli kogoś bardzo bolą więzy rodzinne, to mniej fajnie, ale wciąż akceptowalnie). Tak czy owak - uważam, że trener ma dzisiaj wyraźnie więcej do stracenia na tej współpracy niż my. I to nie tylko zawodowo, ale też wizerunkowo, bo wiadomo, że przez wspomniane relacje i powiązania, wszyscy będą zdecydowanie skrupulatniej jego pracę obserwować. Jeżeli uda mu się Wisłę utrzymać, to w przyszłym sezonie i tak czeka nas naturalna seria gorszych spotkań, po których kibice oraz media będą oczekiwać (a jakże!) dymisji - zarzucając szybko władzom klubowym, że nie zwalniają go, bo to rodzina i nikt nie potrafi (albo: nie chce) podjąć właściwej decyzji.

Osobiście mam nadzieję, że się utrzymamy, być może osiągając psim swędem nawet jakiś sukces (finał Pucharu Polski). A w przyszłym sezonie nie będziemy po 3-4 słabszych meczach rzucali mięsem w Brzęczka, twierdząc że to żaden trener, bo dostał nowych superpiłkarzy, tymczasem gra archaicznie i zbyt zachowawczo, przez co nie jesteśmy w czubie tabeli, gdzie nasze miejsce, lecz przegrywamy mecz z, dajmy na to, Wartą Poznań. Z drugiej strony obawiam się, że to jest myślenie życzeniowe, bo jakkolwiek Wuja mógłby i może zamknąć nam tu wszystkim mordy już w najbliższej kolejce, tak kryzysu za jakiś czas i tak się nie ustrzeżemy. A wtedy wszystkie kwestie pozasportowe wyleją jak szambo ze zdwojoną siłą. My się rzecz jasna będziemy w tym syfie radośnie taplać, obrzucając wzajemnie łajnem i krzycząc, że chcemy w końcu nowego trenera

I tak się żyje na tej wsi...
Odpowiedz cytując