Śmieszy mnie argument, który regularnie wraca jak bumerang - tj trzeci trener w 2,5 roku ! Potrzebujemy stabilizacji trenerskiej! Powinien być trener na lata ! Długofalowy plan! Znowu przyznaliśmy się do błędu, bo zwalniamy trenera! Generalnie takie argumenty to może stosować laik, który piłkę ogląda od święta.
Ogólnie zawsze mam polew, jak słyszę tego typu argumenty, bo to tak naprawdę jest rozumowanie od d.py strony za przeproszeniem.
Gdzie trenerzy na lata się sprawdzają?
TAM, GDZIE GRA JEST DOBRA JUŻ W PIERWSZYM SEZONIE. Często się zdarza, że i tak lecą w drugim, bo drużyna wpadnie w kryzys i trzeba zmienić trenera, bo coś się wypaliło.
Takie wyjątki jak Alex Ferguson tym właśnie są - WYJĄTKAMI.
Wystarczy popatrzeć na wszystkie topowe ligi na świecie. WSZYSTKIE. Trenerzy są tam zmieniani jak rękawiczki, nie tylko u nas w Polsce i nie tylko w Wiśle.
Nie ma wyniku? Sru następny. Jest wynik - zostaje. Nie ma wyniku - leci. To jest bardzo prosta sprawa, nasi włodarze i tak wykazali dużą cierpliwość zarówno do Guli, jak i wcześniej do Skowronka czy Stolara. Każdy z nich dostał czas i szansę na wprowadzenie swojego stylu gry i stworzenie własnego zespołu w naszych realiach finansowych.
Teraz nasuwa się pytanie - czy w piłce nożnej na całym świecie pracują idioci?
Dlaczego PSG przy całej swojej mamonie jeszcze nie zdobyło Ligi Mistrzów?
Dlaczego Manchester United po odejściu Fergie'go nie potrafi powalczyć o tytuł?
Dlaczego Barcelona za grube miliony sprowadzała piłkarzy, którzy nie dali jej jakości? (dwa trasfery 100mln +)
Dlaczego co sezon Arsenal z Wengerem za sterami dawał du.py i nie potrafił nawiązać do czasów świetności, gdy kończyli sezon jako niepokonani w całej Anglii?
Dlaczego Murinho skończył się abonament na wygrywanie wszystkiego jak leci?
Kluczowa odpowiedź jest częściowo zawarta w sławetnym wywiadzie Apoloniusza Tajnera, który zapytany "Dlaczego Małysz przestał dobrze skakać?" odpowiedział : "Ja bym bardziej się chciał dowiedzieć jak to się stało, że on w ogóle zaczął aż tak dobrze skakać".
To jest sport. Najpiękniejsze jest w nim to, że nie da się go przewidzieć. Dlatego go oglądamy, dlatego się nim emocjonujemy. Możemy wszystko zaplanować od A do Z, możemy mieć dalekosiężną wizję, możemy mieć finanse, możemy mieć infrastrukturę, możemy mieć to wszystko, a potem Jop wali samobója na wagę mistrzostwa Polski.
Trener dostaje od klubu do dyspozycji narzędzia i drużynę do zbudowania. Najważniejsze, żeby z wyborem trenera trafić tak, aby dobrze współpracował z drużyną i miał wyniki. Tylko, że nikt nie ma pewności jak to zrobić. Na całym świecie jest to (poparte analizą i przewidywaniami) mniejsze lub większe strzelanie do tarczy. My rzucamy, wiemy gdzie jest cel, jak wygląda, w teorii wiemy jak rzucić, a potem przychodzi rzeczywistość i trafiamy w ścianę obok tarczy.
Narracja typu - mamy złych właścicieli, złego prezesa, robimy złe transfery, wybieramy słabych trenerów - jest jedynie szczekaniem a nie oceną stanu faktycznego.
Ja patrząc na Wisłę organizacyjnie widzę :
- ustabilizowaną sytuację finansową
- trenerów, którzy dostawali prawdziwą szansę
- dobrą atmosferę wokół klubu pod względem pijaru
- właścicieli, którzy kochają Klub
- uczciwość, transparentność wszystko co sprzyja rozwoju marketingu klubu
Jedyny minus to tabuny piłkarzy jakie przewalały się u nas, ale były one niejako podyktowane naszą złą sytuacją finansową. Ostatnimi czasy widać, że częściej podpisujemy dłuższe kontrakty i próbujemy się z tej nieustannej rotacji wypisać - ale nie jest to łatwe, gdy nagle dwóch Twoich wyróżniających się piłkarzy dostaje ofertę nie do odrzucenia.
Ja nie będę się bawił w omnibusa. Nie wiem czy Brzęczek nas utrzyma. Wiem jedynie, że właściciele zrobili najbardziej rozsądny ruch jaki mogli. Zatrudnili trenera z sukcesami i dobrym warsztatem po znajomości, a jeden z jego głównych mankamentów - tj niski poziom charyzmy (jakby to powiedział Drozd głównego czynnika zapierdalania) wsparli autorytetem i charakterem Radosława Sobolewskiego.
Jak to się nie uda, to nie wiem co mogłoby jeszcze pomóc w tej sytuacji.
Wracając do nepotyzmu. Nepotyzm ma miejsce w organach spółek państwowych, gdzie wynik Spółki nie ma znaczenia dla osób władnych. Zatrudnia się ich rodziny bez żadnych specjalnych umiejętności po to, żeby doić podatnika i załatwić rodzinie odpowiedni dochód.
Kubie zależy bardzo na wynikach Wisły - kto temu zaprzeczy jest idiotą. Kuba nie zatrudniałby brata, jeśliby nie ufał, że Dawid zrobi dobrą robotę. Ja też prowadząc firmę (oczywiście dużo mniejszą) najbardziej ufam rodzinie, a jak zatrudniałem to dobrze jak była to osoba, którą znam i wiem czego się po niej spodziewać.
Tak to wygląda wszędzie, w każdej dyscyplinie. Zaufanie w prowadzeniu biznesu jest kluczowe. Jak to parafrazował swojego czasu Wojciechowski -
Ja ufam swoim pracownikom. A jak nie ufam to zwalniam.
Tym wesołym akcentem kończę moją tyradę. Pozdrawiam
