|
Wychodzi na to, że za rządów BJK najbardziej kompetentną osobą (choć otwarcie bez doświadczenia i wiedzy, po prostu z inteligencją i pojętnością) był w klubie Obidziński. I że całe to ura bura nie będzie nam Warszawa/wka wtrącała się do Wisły było po to, żeby móc się kisić w swoim sosie i bez krytyki.
Chciałem napisać, że trudna sytuacja. Kibicować i wiedzieć, że nie ma alternatywy, ale widzieć błędy i krytykować. Tyle że my w zasadzie przerabiamy to od lat (i nie tylko my, vide Lech), od Cupiała. Z krótką przerwą, kiedy jedni na krótko, inni na zdecydowanie za długo (ja m.in.) nabrali się na misję poprzedniego rozdania.
I tak nie jest najgorzej organizacyjnie. Bylebyśmy chociaż trochę podskoczyli sportowo i nie spadli. Naprawdę to byłby taki wysiłek mentalny dla Kuby odsunąć się od drużyny i bezpośredniego zarządzania klubem, posiedzieć sobie w loży i od czasu do czasu kogoś o.......ić w gabinecie nadprezesa? Młody jest, mógłby popodróżować, w jakiś sport amatorski się wkręcić itd.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
|